Jak zostało się redaktorem naczelnym największego polskiego portalu biegowego? Kuba Pawlak nie tylko prowadzi bieganie.pl, ale sam nagrywa też podcasty, więc rozmowa toczy się ze świątecznym dystansem twarzą w twarz, w jego studio. W tym odcinku Kuba opowiada o pracy nad polskim sportem długodystansowym, o tym, dlaczego biegacze potrafią się chować przed mediami nawet 10 dni przed mistrzostwami Polski, oraz dlaczego budowanie historii lokalnych bohaterów to dziś najważniejsze zadanie polskiej dziennikarki biegowej.
Moim gościem w 74. odcinku, nagranym w wigilijny wieczór, był Kuba Pawlak – redaktor naczelny bieganie.pl, podcaster, jedna z głównych twarzy polskiej dziennikarki biegowej. Nagrywaliśmy w jego warszawskim studio – po raz pierwszy twarzą w twarz, co dało nam zupełnie inny komfort niż dotychczasowe rozmowy zdalne. Kuba zaprosił mnie do siebie, więc miałem okazję zobaczyć, jak wygląda profesjonalnie wyposażone biegowe medium w Polsce. Mikrofony, kable, oświetlenie, panel akustyczny – wszystko, czego sam, robiąc swój podcast po godzinach z domu, nigdy nie miałem.
Kuba prowadzi bieganie.pl od dłuższego czasu. To portal, który dla wielu polskich biegaczy jest pierwszym źródłem informacji o startach, sprzęcie, treningach, nowościach z pełnego świata biegowego. Powiedział mi, że redakcja nie składa się z jednego człowieka – pracuje tam zespół, dziennikarze sportowi, autorzy specjalistyczni, fotografowie. Kuba koordynuje i wyznacza kierunek.
Kuba opowiedział mi, ile pracy wymaga prowadzenie portalu i podcastów. Za jego podcastem stoi sztab ludzi – montaż, dźwięk, dystrybucja. Tymczasem ja swój podcast robię po godzinach, sam, na laptopie. To dwa zupełnie różne modele i Kuba zapytał mnie, jak to godzę z innymi obowiązkami. Powiedziałem mu, że to wyłącznie pasja – nie zarabiam na podcaście, więc wszystko jest dodatkiem do zwykłej pracy.
Zwróciłem uwagę, że w polskim świecie biegowych podcastów jest trzech głównych prowadzących – Kuba, Kamil Dąbkowski (Black Hat Ultra) i ja. Każdy z innym podejściem.
Kuba podchodzi do podcastu jak do dziennikarki – z research’em, profesjonalną redakcją, odpowiednią obróbką dźwięku. Każdy odcinek to przygotowana lista pytań, sprawdzone fakty, opracowana narracja. Kuba powiedział mi, że dla niego podcast to przedłużenie portalu – musi mieć jakość zgodną z marką bieganie.pl.
Kamil w Black Hat Ultra idzie w stronę filozoficzną, prowadzi rozmowy o motywacji, mindset, drodze. Mniej koncentruje się na konkretach treningowych, bardziej na tym, dlaczego ludzie biegają, co ich w tym trzyma, jakie wartości za tym stoją. Kuba przyznał, że Black Hat Ultra to całkiem inny styl, ale również wartościowy.
Moje podejście to konkrety treningowe. Pytam gości o tygodniowy plan, o objętości, o tempa, o regenerację. Chcę, żeby słuchacze zabierali do domu coś, co da się przenieść na własną pracę nad sobą. Trzy różne kanały, trzy różne styly – i każdy ma swoją grupę odbiorców.
Kuba nie owijał w bawełnę: polski sport długodystansowy odstaje od światowej czołówki.
Kuba podkreślił mi, że trzeba budować historie. Lokalni bohaterowie, którzy startują w mistrzostwach Polski, mogą być inspiracją dla tysięcy amatorów – ale tylko jeśli media o nich opowiedzą. Sam czas 2:11 w maratonie to za mało dla polskiego odbiorcy, który nie ma kontekstu i nie wie, dlaczego to jest świetny wynik. Trzeba opowiadać historię – o pochodzeniu, o drodze, o kontuzjach, o pasji.
Kuba skrytykował w naszej rozmowie pewną praktykę polskich zawodników, która – jego zdaniem – psuje współpracę z mediami.
Wyjaśnił mi, że niektórzy zawodnicy 10 dni przed mistrzostwami Polski przestają odpowiadać na maile mediów. Tłumaczą to potrzebą skupienia. Kuba uważa, że to błąd – w Polsce sam wynik biegowy nie obroni się medialnie, więc zawodnicy powinni współpracować z mediami, opowiadać o sobie, dawać kontent. Inaczej nikt nie będzie wiedział, kim są, gdy przekraczają linię mety.
Kuba opowiedział mi o swojej ankiecie z 2021 roku, gdzie wybierano najlepszych biegaczy i największe rozczarowania. Dostał setki wiadomości, że demotywuje biegaczy. Wytłumaczył mi: to sport, ankieta nie była atakiem, tylko częścią narracji. W żadnej dyscyplinie sport nie unika krytyki – piłkarze, siatkarze, narciarze są oceniani publicznie. Bieganie nie powinno być wyjątkiem.
Kuba opowiedział mi o mistrzostwach Polski w maratonie, gdy Kamil Jastrzębski został mistrzem.
Wracając samochodem ze startu, Kuba słuchał Polskiego Radia. Nie usłyszał o tym, że Jastrzębski został mistrzem Polski. Pomyślał, że to był „dzień ogórkowy” w mediach, więc redaktorzy szukali tematów – a temat polskiego mistrza maratonu im umknął. Polski sport długodystansowy nie został jeszcze potraktowany serio przez wielkie media. Trzeba budować to oddolnie, opowiadając historie tak długo, aż ktoś zauważy.
Kuba powiedział mi, że dziś polski biegacz ma większą szansę zostać medialnie znanym jako „lokal hero” niż przez sam czas na mecie. Historia osobista, droga, motywacja – to przemawia do amatorów. Kibic chce się utożsamić z bohaterem. Czas 2:11:07 sam w sobie nie buduje narracji – ale historia o tym, jak ten zawodnik wracał po dwóch kontuzjach, jak miesiącami nie biegał, jak zainwestował 15 tysięcy złotych z własnej kieszeni – tak, to buduje narrację.
Podkreśliłem, że nagrywanie z Kubą twarzą w twarz, w jego profesjonalnym studio, daje zupełnie inny komfort niż rozmowa zdalna. Energia jest inna, naturalność jest inna, śmiech jest inny. Kuba zgodził się – powiedział mi, że dziś coraz mniej rozmów nagrywa zdalnie, bo różnica jest zauważalna nawet dla słuchacza. Zapowiada, że bardziej osobiste podcasty bieganie.pl pójdą w kierunku osobistych spotkań.
Kuba zarysował mi plany dla bieganie.pl. Więcej historii, więcej osobistego contentu, więcej współpracy z biegaczami – bo to ich osobiste opowieści budują rozpoznawalność polskiego biegania. Mniej krótkich newsów typu „X pobiegł Y”, więcej długich tekstów z głębią. To kierunek, który mi się podoba – sam staram się robić podobnie w podcaście.
Kuba i ja porozmawialiśmy też o tym, że trzy główne polskie biegowe podcasty nie są konkurencją, tylko uzupełniają się. Kto słucha jednego, często słucha wszystkich trzech – bo każdy daje co innego. Powiedziałem Kubie, że szanuję jego pracę i widzę w nim partnera, nie rywala. Kuba odwzajemnił się – powiedział, że bardzo ceni „Świat okiem biegacza” za bezpośrednie pytania o trening, których w jego dziennikarsko-redakcyjnym formacie czasem nie da się zadać. Każdy ma swoją niszę.
Zapytałem Kubę, co najmocniej przyciąga słuchaczy w polskich biegowych podcastach. Powiedział mi, że są dwa wątki, które zawsze działają. Pierwszy – konkretne historie kontuzji i powrotów (bo każdy biegacz amator ma swoją kontuzję). Drugi – konkretne treningi mistrzów Polski (bo każdy chce wiedzieć, co robią ci, którzy biegają szybciej niż my). Wszystko inne to dodatek.
Z rozmowy z Kubą wyniosłem perspektywę „od strony mediów” – pokazała mi, jak wygląda polski biegowy ekosystem informacyjny, czego brakuje, co działa. Przyznaję, że dziennikarstwo biegowe to praca, którą podziwiam, ale nie chciałbym robić z niej głównego zajęcia. Wolę swój amatorski model – jeden człowiek, jeden mikrofon, jedna pasja. Ale od Kuby uczę się jednego: trzeba budować historie. Same liczby nie wystarczą, by polskie bieganie wybrzmiało medialnie. Trzeba opowiadać o ludziach – kim są, skąd przyszli, dokąd biegną.