Pierwszy odcinek specjalny, którego nigdy nie planowałem nagrać. 28 lutego 2022 roku, kilka dni po inwazji Rosji na Ukrainę, zaprosiłem do podcastu Olgę Ochal – świetną polską maratonkę z czasem 2:31, urodzoną na Ukrainie, mieszkającą w Polsce od 2012 roku, mamę miesięcznego Szymona. To nie jest rozmowa o bieganiu. To rozmowa o tym, co znaczy w jednej sekundzie stracić dom, o solidarności i o tym, dlaczego nie możemy być obojętni.
Odcinek Specjalny #001 nagrałem 28 lutego 2022 roku, cztery dni po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Powiedziałem na wstępie, że nie spodziewałem się, że będę kiedykolwiek nagrywał taką rozmowę – ale po wczorajszym poście na Instagramie z prośbą o kontakt z kimś z Ukrainy poczułem, że muszę dorzucić swoją cegiełkę. To była najtrudniejsza rozmowa, jaką do tej pory przeprowadziłem; podczas nagrywania popłakałem się, słuchając Olgi. Wszystkie wpłaty od patronów w marcu 2022 roku zostały przekazane na pomoc Ukrainie.
Moim gościem była Olga Ochal – świetna polska maratonka z życiówką 2:31 (Wiedeń, ok. 2014), urodzona w Winnicy na Ukrainie, mieszkająca w Polsce od 2012 roku, z polskim obywatelstwem od 2014 roku, mama miesięcznego Szymona. Żona Pawła Ochala – świetnego polskiego maratończyka z 2007 roku z życiówką 2:12 w maratonie. W trakcie rozmowy Olga była na pełnym łączu telefonicznym z rodziną i znajomymi w Ukrainie, więc nie chciałem przeciągać rozmowy ponad konieczność.
Olga otwarcie opisała mi to, co się działo w jej rodzinnym mieście.
Olga powiedziała mi, że jej tata pracuje w Urzędzie Miasta i odpowiada za miasto, za ludzi – nie chciał wyjeżdżać. Mama nie chciała zostawić taty. Olga zaproponowała im przeprowadzkę do Polski, ale oboje zdecydowali, że zostają.
Mimo że Winnica nie była najgorzej dotkniętym miastem, bazy wojskowe były już spalone, podrywane, a chłopaki z Winnicy walczyli na froncie. Olga w rozmowie ze mną co chwilę wracała do telefonów z mamą, w których słyszała alarmy i ucieczki do piwnicy.
Olga ujęła to brutalnie szczerze: nie ma już normalnego, spokojnego życia. Nie ma jak kupić leków ani produktów. Życie sprowadziło się do nasłuchiwania.
Najbardziej poruszające – cztery tygodnie przed naszym nagraniem Olga była w Winnicy na urodzinach. Powiedziała mi, że jeszcze wtedy czuła pustkę – „mój dom, ale już nie czuję tu ciepła, bo mieszka się gdzie indziej”. Nie spodziewała się, że za miesiąc to będzie strefa wojny.
Olga w trakcie rozmowy zorganizowała dach nad głową dla wielu rodzin – znajomych, znajomych znajomych, znajomych znajomych znajomych.
Najmocniejszy fragment naszej rozmowy: Olga powiedziała mi, że granica między domem a uchodźstwem to jedna sekunda. „Decyduje sekunda, w której kobiety oddają mężów lub synów od 18 do 60 lat na front i same z dziećmi pakują się i wyjeżdżają”. To nie jest metafora – to opis rzeczywistości lutego 2022.
Olga z głębokim wzruszeniem podziękowała Polakom: „bardzo dziękuję Polakom, że tak przyjmują tych ludzi, bo ci ludzie stracili w sekundę wszystko”. Dodała: „nie być obojętnym – to jedyna prośba”.
Mimo trudnego kontekstu zapytałem Olgę o jej karierę biegową, by uczcić jej dorobek.
Olga zwróciła mi uwagę, że Wiedeń to jej szczęśliwe miasto. Tam zadebiutowała w maratonie i tam przez kilka lat poprawiała wyniki. W jednym ze startów (myślę, że to był 2015) walczyła o minimum olimpijskie – zabrakło jej 1:22 do limitu. Pogoda nie dopisała, „obraziłam się na Wiedeń i nie wróciłam tam więcej”. Ma nadzieję na powrót i bicie życiówki.
Olga studiowała wychowanie fizyczne w Winnicy. Pracowała chwilę jako nauczycielka WF i trenerka, ale po poznaniu Pawła Ochala w 2012 roku zostawiła wszystko i przeprowadziła się do Polski.
Na początku mieszkała u managera Jurka Janowicza, który mówił po rosyjsku/ukraińsku, więc Olga długo nie czuła presji nauki polskiego. Dopiero gdy poznała Pawła, postanowiła się nauczyć języka. Na początku odpowiadała na każde jego pytanie „super”, bo to było jedyne polskie słowo, które znała.
Olga wymieniła mi swoje najważniejsze biegi.
Pierwszy bieg, z którego jest dumna – walka z Kasią Kowalską na 10 km w Poznaniu. Wynik 32:44 lub 32:45 – Olga pamięta dokładnie, choć rzadko trzyma w głowie czasy.
Marek Tronin, organizator półmaratonu, mówił jej przed startem, że jest mocna ekipa z Kenii, Etiopii, Ukrainy, Rosji, i jak będzie w pierwszej szóstce-dziesiątce, to będzie super. Olga przyleciała z obozu w Portugalii (z +20°C w Maladze) prosto w mróz -7°C w Warszawie i wygrała półmaraton.
Olga zdobyła też złoty medal Mistrzostw Świata Wojskowych w maratonie, w Bejrucie.
W październiku 2019 Olga startowała w Wuhanie na Wojskowych Mistrzostwach Świata, kilka tygodni przed wybuchem pandemii. Z 200 osób z Polski nikt się nie zachorował, ale Olga zachowała plecaczek z Wuhan i z humorem nazywa go „plecak Wuhan”.
Olga opowiedziała mi, jak wygląda jej powrót.
Olga miała trudny poród – cesarskie cięcie. Powiedziała mi, że nie chce o tym opowiadać szczegółowo („każda kobieta, która to przeszła, wie”), ale postanowiła nie spieszyć się z powrotem.
W sierpniu 2021 zaczęła marszobiegi. W lutym 2022 (w trakcie naszego nagrania) potrafi już zrobić 3:37 z groszami sama w parku. „Małymi krokami do przodu”.
Olga wskazała mi swoje inspiracje – Iwonkę Bernardelli, która po ciąży pobiegła w okolice minimum olimpijskiego, Monikę Stefanowicz, Karolinę Jarzyńską-Nadolską. Wierzy, że i ona może wrócić do najwyższego poziomu.
Olga planowała pierwsze starty w kwietniu 2022, gdyby kalendarz biegowy się trzymał. Widzieliśmy oboje, że pandemia i wojna mocno przekreślają plany.
Olga przeszła trzy szkoły treningowe w karierze.
W Ukrainie trening Olgi był „bardzo ciężki” – jej organizm jest do tego przyzwyczajony.
Po przeprowadzce do Polski trening był lżejszy. Olga przyznała mi, że to dało jej organizmowi odpocząć i nastąpiła duża poprawa wyników.
Obecnie Olga z Pawłem łączą wszystkie trzy szkoły. Trenerką jest dla siebie sama z Pawłem – razem przeszli dużo, znają swoje ciała i charaktery.
Olga otwarcie powiedziała mi, jakie błędy popełniła.
Na początku trenerka nie zwracała uwagi na siłę i rozciąganie. Olga uważa to dziś za duży błąd – kobiece bieganie wymaga szczególnie tych elementów, by zapobiec kontuzjom.
Olga przyznała, że na treningach robiła „rekordy życia”, które potem nie przekładały się na zawody. „Rekordy zostawiałam na treningach” – to klasyczny błąd, który widzi też u młodych.
Najważniejsza lekcja: słuchać trenera i organizmu, nie własnej głowy, która chce więcej i szybciej.
Olga miała przez rok problem, którego lekarze nie potrafili zdiagnozować – ból, „wylew”, brak wskazania do operacji. Rok bez biegania, mimo to później wróciła do dobrych wyników. Potem przyszła pandemia i ciąża, więc kontuzja zniknęła.
Na końcu rozmowy poprosiłem Olgę o słowo do słuchaczy.
Główna myśl: nie być obojętnym. Pomagać.
Olga prosiła też o modlitwę – „nie da się tego przekazać słowami; ludzie widzą w telewizji, ale to, co czują ludzie na miejscu, to jest coś, czego nie da się opisać”.
Olga zaznaczyła, że Ukraińcy są wdzięczni Polakom za otwarte serca.
Na końcu odcinka, ze studia w Hiszpanii, podzieliłem się refleksją: jestem dumny z polskiego społeczeństwa. Od dawna nie widziałem takiej jedności – „nie ma wojny polsko-polskiej, jest solidarność z Ukrainą”.
W outro poleciłem słuchaczom rzetelne źródła informacji w czasach zalewu propagandy:
Niezależny podcast informacyjny, dający kontekst geopolityczny.
Korespondent z Ukrainy, prowadzący Instagrama z autentycznymi relacjami z frontu.
Apelowałem, by krytykować poglądy i zachowania, nie ludzi. „Nie każda osoba z Rosji jest złą osobą i bardzo bym nie chciał, żeby spotykał ich lincz za to, że są Rosjanami – nie o to w tej sytuacji chodzi”.
To była najtrudniejsza rozmowa w historii mojego podcastu. Pokazuje, że bieganie jest częścią szerszego życia, a w ekstremalnych momentach historii sport schodzi na drugi plan. Z Olgą umówiłem się, że nagramy kolejną rozmowę – ale wtedy, gdy ona pobiegnie życiówkę w maratonie, a sytuacja w Ukrainie wróci do normalności. Powiedziała mi w rozmowie: „bieganie nas łączy, mam nadzieję, że będziemy mogli spokojnie biegać i się cieszyć – bo na dzień dzisiejszy nic nie cieszy, ani słońce, ani nic – tylko rodzina i oby był spokój na świecie”.