Przez cztery lata nagrywałem 97 odcinków – setki godzin rozmów. Dzisiaj, 8 lipca, siedzę w gdańskim mieszkaniu patrzę na morze i decyduję się skończyć. Nie uciekam, nie porzucam – zmieniam kierunek. W tym ostatnim odcinku opowiadam ci dlaczego podcast wyczerpał się dla mnie, co mi dał, jak się zmieniłem i po co teraz chcę żyć jako normalny człowiek, a nie tylko biegacz i podcaster.
Przez cztery lata nagrywałem podcast – 97 odcinków, setki godzin rozmów. Dzisiaj, 8 lipca, siedzę w gdańskim mieszkaniu patrzący na morze i decyduję się skończyć. To nie jest decyzja impulsywna – przez długi czas rodziła się w mojej głowie. Prawie zdążyłem do setnego odcinka, miałem ludzi umówionych, ale ostatnie trzy nagrania pokazały mi że format się wyczerpał. Jestem smutny, podekscytowany, niepewny – ale pewien że to jest właściwy czas.
Gdy w październiku 2019 nagrywałem z Mikołajem Raczyńskim pierwszy odcinek, nie wiedziałem co się będzie rozwijać. Dzisiaj widzę siebie sprzed trzech, dwóch lat – zupełnie inną osobę. Byłem bardzo nieśmiały, niepewny siebie. To że słowa „robisz fajną robotę” w losowym miejscu była dla mnie ważniejsza niż liczba na statystyce. Podcast nauczył mnie słuchać i rozmawiać – umiejętności które przed tym nie miałem.
Moje pokolenie i młodsze są zafiksowane na liczbach – polajkach, obserwujących, zasięgach. Gdy zobaczę 2000 osób na statystyce, porównuję to z kimś kto ma milion. Ale 2000 osób to naprawdę bardzo dużo – wyobraź sobie stadion. Śledę do 2000 ludzi przez megafon to jest rzeczywistość która mnie przytłacza. Dlatego nie będę ukrywał – nie włożyłem maksymalnie dużo wysiłku w monetyzację czy profesjonalizm podcastu. Niesamowicie wdzięczny jestem każdej osobie która słuchała.
Podziwiam Kubę Pawlaka i Kamila z Black Ultra za to jak profesjonalnie i ekonomicznie zmonautyzowali swoje podcasty. Mnie brakuje tego profesjonalizmu. Zawsze traktowałem to jako hobby, dodatek, nie jako główne źródło utrzymania. Może żałuję że nie spróbowałem być influencerem biegowym na pełen etat – ale czuję że bardziej mnie kręci coś nowego.
Kilka lat temu przeczytałem książkę „Jedna rzecz” o tym że żeby osiągać maksymalnie dobre wyniki trzeba się skupić na maksymalnie niewielu rzeczach. Teoretycznie zgadzam się z tezą. Praktycznie jednak świat oferuje mi zbyt dużo ciekawych rzeczy żeby umiał się skupić na jednej. Rozumiem że można łączyć wiele rzeczy – tak robię. Ale podziwiam osoby jak Andrzej Witek, Bartek Przedwojewski, Michał Rozmysł czy Olek Wiącek które potrafią poświęcić się sportowi w stu procentach. To jest naprawdę godne podziwu.
Mam 28 lat, bieguę od 12. Praktycznie nie pamiętam siebie bez biegania. Ale także widzę jak wiele sport mi zabrał – ile fajnych relacji mi się popsuło, ile rzeczy mi uciekło. Nie żałuję (to była moja świadoma decyzja) ale w tym wieku chciałbym trochę odejść z boku i spróbować inne rzeczy. Chciałbym być nie tylko biegaczem, ale człowiekiem który biega.
Od lipca kończę pracę jako trener w Adidas Runners Tricity – projekcie który trzy razy w tygodniu spotykałem się na treningi. Poznanie perspektywy osób które zaczynają bieganie po trzydziestce, po czterdziestce było mega spoko. Ale odkryłem że nie chcę być trenerem który żyje z rozpisywania planów. Podziwiam Marcina Rzeszótko, Pawła Wysockiego i innych – wiedzą jak ciężka to praca. Dla mnie to jednak nie droga którą chcę podążać.
Myślałem o przejściu na pogłębione artykuły, reportaże o problemach biegaczy. Ale widzę że poświęcałyby mi zbyt dużo czasu i nie mam już takiej ochoty. Może za rok lub za 5–10 lat zmienię zdanie – ale teraz czuję że ten format dla mnie się wyczerpał.
Nie chcę już być sławnym influencerem biegowym. Czuję że dorastałem – po 28 urodzinach poczułem że wreszcie należę do dorosłych, nie do młodzieży. Chciałbym dobrze zarabiać. Nie ukrywam że w podcastowaniu zarabiałem nic lub bardzo niewiele – ale robiłem to z czystej zajawki. Teraz chcę zmienić to podejście.
Od września 2019 – tego samego miesiąca co założenie fanpage’a „Świat Okiem Biegacza” – prowadzę własną działalność gospodarczą. Udzielam korepetycji z matematyki. To dzięki temu mogę sobie pozwolić na takie życie jakie bieda. W czym uważam że jestem naprawdę dobry to jest tłumaczenie matematyki. Chciałbym temu poświęcić tyle samo lat co poświęciłem podcastowi. To jest dla mnie bardzo ważne.
Po dwóch nieukończonych biegach (Szczawnica, Wali) czuję się dziwnie. Przez długi czas nigdy nie miałem takie doświadczenie. Ciekawe że teraz nie czuję potrzeby startowania w zawodach. Gdy zakładałem podcast i fanpage, chciałem dzielić się tym co robię, zaspokoić jakąś swoją próżność. Teraz w ogóle nie mam tej potrzeby. Nie chcę opowiadać o treningu, chwalić się sobą. To jest mega fajna zmiana – czy na plus czy minus, nie wiem. Ale czuję że została mi dużo zajawki na własne bieganie.
Nie wiem gdzie będzie ta zajawka. Czy skupię się na biegach ulicznych czy na górach do których mi bliżej? Zobaczę. Ale na pewno będę biegać, będę na trasach, będę na zawodach. Po prostu nie będę o tym opowiadać na świecie.
To że przez tyle odcinków byłaś/byłeś towarzyszem to jest rzecz niesamowita. Masz wrażenie że mnie dobrze znasz – to wymaga się tego z twórcami których słucham. To komunikacja jednostronna ale bardzo głęboka. Będzie mi niezmiernie miło jeśli napiszesz – na Instagramie czy Facebooku, powiesz kim jesteś i jaki był twój ulubiony odcinek. Żegnam się, ale nie znikam. Po prostu zmieniam kierunek.
Cały podcast zawsze będzie dostępny za darmo. Co roku będę odnawiał serwer żeby pliki były dostępne. Coraz mniej osób w nowych będzie słuchało – ale dla każdego z was będzie tam. I to jest świetna lekcja – być może twój ulubiony odcinek będzie dla kogoś w przyszłości punktem zwrotnym. Nie chcę tego usuwać.