Całe życie podporządkowuję bieganiu! Bartek Przedwojewski ŚOB #068

Bartek Przedwojewski wszystko podporządkowuje bieganiu – i wcale tego nie ukrywa. Czasem nachodzi go myśl, że mógłby po prostu pograć wieczorem ze znajomymi w planszówki, ale szybko wraca do tego, co robi go sobą: ciężki trening w górach, walka z najlepszymi na świecie i poszukiwanie swoich granic. W tym odcinku Bartek opowiada o ekstremalnym finale Skyrunner World Series na Teneryfie, który zamienił się w walkę o przetrwanie w upale, o swoim systemie treningowym dla zawodników oraz o tym, czego nauczył się o sobie po najtrudniejszym sezonie kariery.

Streszczenie odcinka

Spotkanie z Bartkiem Przedwojewskim

Moim gościem w 68. odcinku był Bartek Przedwojewski, jeden z najlepszych biegaczy górskich na świecie i etatowy uczestnik Skyrunner World Series. Bartek przyszedł do mnie w drugim tygodniu roztrenowania – świeżo po finale na wyspie El Hierro, który okazał się jednym z najtrudniejszych biegów w jego karierze. Rozmawialiśmy ponad godzinę o całym sezonie, jego systemie treningowym oraz o tym, co dzieje się w głowie zawodnika, który całe swoje życie podporządkowuje bieganiu. To była nasza druga rozmowa w podcaście – pierwsza odbyła się rok wcześniej, gdy Bartek wracał z Azorów jako najlepszy biegacz górski na świecie.

Pierwszy tydzień po sezonie – „wycięty z życia”

Bartek otwarcie powiedział mi, że pierwszy tydzień po ostatnim starcie był dla niego po prostu „wycięty z życia”. Był tak zmęczony, że nie mógł się skupić, ciężko mu było cokolwiek zrobić, nie mógł się nawet wyspać. Dodatkowo pozbył się jednego zęba, co dołożyło mu zmęczenia organizmu. Dopiero w drugim tygodniu zaczął odpoczywać normalnie, chodzić na fizjoterapię, basen i saunę. Powiedział mi, że długo czekał na to roztrenowanie i już w głowie układał, co w tym czasie zrobi – tylko organizm wymusił najpierw kilka dni pełnego wyłączenia.

Finał na El Hierro – walka o przetrwanie zamiast o zwycięstwo

Bartek opowiedział mi o finale Skyrunner World Series, który zamiast w Patagonii odbył się na hiszpańskiej wyspie El Hierro. Pierwotnie miał to być bieg na trasie K42 w Argentynie, gdzie rok wcześniej rozgrywano mistrzostwa świata, ale względy covidowe wymusiły zmianę lokalizacji. Trasa El Hierro była pustynna, kamienista, bez wiatru, a słońce odbijało się od podłoża. Bartek zrozumiał już na 15-16 kilometrze, że jego organizm się przegrzewa – mimo plecaka pełnego wody nie był w stanie oddać wystarczająco dużo ciepła na zewnątrz. Pomyślał wtedy: „kurde, przede mną jeszcze 20 kilometrów, nie wiem, czy w ogóle podejdę pod tę górę”.

Punkty odżywcze jak w ultra

Bartek opowiedział mi, że na każdym punkcie brał litr wody do picia i kazał się polewać kolejnym litrem. Wyglądało to bardziej jak ultramaraton na 150 km niż finał Skyrunner World Series. Przez ostatnie kilometry walczył już tylko o to, żeby nie stracić przytomności – organizm był odwodniony, zniszczony i tak przegrzany, że Bartek myślał wyłącznie o dotarciu do mety. Powiedział mi, że po przekroczeniu linii mety położył się i nie mógł nawet usiąść – każda pozycja była dla niego ciężka, dopiero po godzinie poczuł, że może wstać.

Krytyka organizatorów

Bartek wprost ocenił decyzję organizatorów: nie powinni byli puścić zawodników tą trasą w takich warunkach. Powiedział mi, że to nie była sportowa rywalizacja, tylko walka o przeżycie. Dodał: „nigdy więcej nie chcę czegoś takiego przeżywać”. Bardzo wysoko ocenił natomiast tych zawodników, którzy potrafili w tych warunkach pobiec szybciej i powalczyć o lepsze pozycje – sam podczas biegu zupełnie przestał liczyć międzyczasy i miejsca rywali.

Najgorszy bieg sezonu – Pireneje

Najgorszym biegiem w sezonie wcale nie był ten finałowy. Bartek opowiedział mi o starcie w Pirenejach, w biegu Olla de Núria, który odbywał się powyżej 2700 m i ze szczytami sięgającymi prawie 3000 m. Przed sezonem wymyślili z trenerem nowy schemat przygotowań do wysokości – zamiast obozów wysokogórskich Bartek wykonywał intensywne jednostki na rowerze pod namiotem hipoksyjnym powyżej 3000 m. Eksperyment się nie sprawdził, Bartek przeszedł ten bieg, skończył poza pierwszą dziesiątką i był psychicznie załamany. Powiedział mi, że dopiero rozmowa z trenerem na obozie i pozytywna decyzja o urlopie bezpłatnym ze straży pożarnej odblokowały mu głowę przed kolejnymi startami.

Najlepszy bieg sezonu – Chamonix

Dwa tygodnie po Pirenejach przyszedł najlepszy bieg sezonu – Chamonix Mont-Blanc na skróconej, 38-kilometrowej pętli. Bartek prowadził praktycznie do 20. kilometra, czuł, że to on rozdaje karty. Drugiej części dystansu nie był już w stanie wytrzymać tempa Christiana Mathysa, ale do końca walczył o pozycję z Davidem Magdą i ostatecznie skończył trzeci. Powiedział mi, że ten bieg dał mu wiarę, że sezon jeszcze nie jest stracony, a głowa po decyzji o urlopie wreszcie jest wolna.

Bartek Przedwojewski Athletic Training System

Dużą część rozmowy poświęciliśmy systemowi treningowemu, który Bartek prowadzi pod własną marką. Trenuje zawodników online – układa plany, raz w tygodniu spotyka się z każdym podopiecznym na pogawędkę o treningu i dyspozycji, prowadzi szkolenia online o diecie sportowej oraz wspólne ćwiczenia w sieci. Bartek powiedział mi, że ma jeszcze miejsce dla 2-3 zawodników i bardzo ceni sobie pracę z biegaczami, którzy chcą się rozwijać, niezależnie od poziomu wyjściowego. Cieszy go fakt, że po sezonie żaden z jego podopiecznych nie odszedł – wszyscy chcą kontynuować współpracę.

Trening siłowy w biegach górskich

Bartek wytłumaczył mi, że w biegach górskich trening siłowy jest absolutnie kluczowy. Pracujemy siłowo i pod górę, i z góry – tylko na płaskich odcinkach mamy chwilę wytchnienia. Sam współpracuje od tego roku z Emilią, trenerką personalną z Wrocławia, do której jeździ regularnie. Mieszają trening dynamiczny z dużymi obciążeniami z treningiem ogólnorozwojowym na własnej masie ciała. Bartek powiedział mi, że gdy wyjeżdża na obozy bez dostępu do siłowni, czuje, że słabnie w zbieganiu i ciężej niesie duże obciążenia treningowe.

Po co biegać aż tak ciężko? – kryzysy mindsetu

Na moje pytanie, czy nie ma czasem myśli, by rzucić wszystko, Bartek odpowiedział szczerze. Powiedział mi, że bywa, iż myśli sobie: „kurde, mogę żyć jak normalny człowiek, odpocząć wieczorem, pójść pograć ze znajomymi w planszówki”. Ale szybko wraca do siebie: „nie, ja taki nie jestem, potrzebuję celu, potrzebuję robić coś więcej, spełniać się w swoich marzeniach”. Zwrócił mi też uwagę, że gdy pojawiają się takie myśli, najczęściej to sygnał, że potrzebuje dnia luzu – żeby następnego dnia złapać wyrzuty sumienia i wziąć się za robotę.

Wsparcie partnerki Patrycji

Bartek otwarcie powiedział mi, że bez Patrycji byłoby mu bardzo trudno funkcjonować na takim poziomie. Powiedział mi, że jego partnerka jest dziś jego psychologiem – rozmawiają o wszystkim, ona pomaga mu poukładać myśli, daje też naprowadzacze typu „przecież ty jesteś Bartek Przedwojewski, możesz trenować ciężko, możesz biegać szybko, bądź sobą i rób to dalej”. To dla mnie była jedna z najmocniejszych części rozmowy – Bartek otwarcie przyznał, że sport indywidualny tak naprawdę jest sportem drużynowym, w którym trenerem, fizjoterapeutą i partnerką jest cały zespół wokół zawodnika.

Inspiracje – Kilian Jornet i nie tylko

Zapytałem Bartka, kto go najbardziej inspiruje. Wymienił mi Kiliana Jorneta, ale też kolegów z trasy: Davide Magnini, Christiana Mathysa. To zawodnicy, których profesjonalne podejście Bartek podziwia i z którymi chce się równać. Powiedział mi, że często podczas treningu myśli: „skoro Kilian by dał radę dobiec do końca tych odcinków, to ja też muszę to zrobić”. Wspomniał też, że trenując pachołek w Gdańsku, mówi sobie: „dawaj, Bartku Przedwojewski, musisz to pokonać”.

Plany na sezon 2022

Na koniec Bartek zarysował mi plany na 2022 rok. Czeka na finalny kalendarz Skyrunner World Series, w którym nowo trzy biegi będą stałe, a trzy zmienne (z serii National Series). Finał ma się zmienić w bieg etapowy. Bartek planuje 3-4 starty z cyklu plus dodatkowe biegi, które od dawna chciał przebiec. Od połowy listopada wraca do treningów, układa zimowe obozy. Mistrzostwa świata, kolejny rok rywalizacji ze światową czołówką – cele są wysoko, ale teraz najważniejsza jest mądra regeneracja i odbudowa.

Czego nauczyłem się z tej rozmowy

Z tej rozmowy z Bartkiem wyniosłem dwie najmocniejsze lekcje. Pierwsza – że nawet zawodnik z czołówki światowej ma kryzysy, momenty, w których pyta sam siebie, po co to wszystko robi. Druga – że bez układu z partnerką, trenerem, fizjoterapeutą i całym zespołem wokół, nie ma możliwości funkcjonowania na takim poziomie, na jakim funkcjonuje Bartek. Sport indywidualny to tylko etykieta – w środku to praca drużynowa. I jeszcze jedno: żaden plan, choćby najlepszy, nie zwalnia z odpowiedzialności za to, co dzieje się w głowie.

Najnowsze odcinki podcastu

Max Czyżykowski – Jak tworzyć treści o bieganiu, które nie są nudne?

Damian Rudnik: Moja biegowa przygoda – od 1500 metrów do ultra

Te suplementy faktycznie działają w bieganiu. Kamil Suwała