Jak powinna wyglądać dieta biegacza? Michał Płecha

Jak powinna wyglądać dieta biegacza? Michał Płecha – dietetyk specjalizujący się w sportach wytrzymałościowych, jeden z najlepszych ekspertów w Polsce – wraca do podcastu po prawie 4 latach przerwy. W tym odcinku rozmawiamy o tym, dlaczego w dietetyce sportowej nie ma rewolucji, tylko ewolucja drobnych szczegółów, jak działa kreatyna i kofeina, co dzieje się w organizmie podczas skurczów mięśniowych oraz dlaczego Andrzej Witek, mimo treningu jelita, miał kłopoty na CCC. Odcinek sponsorowany przez Trek Nutrition.

Streszczenie odcinka

Powrót Michała Płechy po prawie 4 latach

Moim gościem był Michał Płecha – dietetyk specjalizujący się w żywieniu sportowców wytrzymałościowych, jeden z najczęściej cytowanych ekspertów w polskim środowisku biegowym. To moja druga rozmowa z Michałem – pierwsza była w sierpniu 2021 roku, a od tego czasu minęło prawie 4 lata i obaj z Michałem zmieniliśmy się jako zawodowcy, naukowcy i obserwatorzy świata biegowego. Ten odcinek to nasze podsumowanie tego, co przez ten czas zmieniło się w dietetyce sportowej, co naprawdę działa, co jest mitem, a także kilka konkretnych narzędzi, które każdy ambitny biegacz może wdrożyć do swojej praktyki.

Sponsor odcinka – Trek Nutrition

Warto podkreślić, że ten odcinek powstał we współpracy z Trek Nutrition, moim partnerem żywieniowym w przygotowaniach 2024-2025. Słuchacze mogą skorzystać z kodu rabatowego FLORIAN15 ważnego do 5 lutego – 20% zniżki przy zakupach od 149 zł. To partner, który dobrze rozumie potrzeby ambitnych biegaczy i z którym dobrze mi się współpracuje od dłuższego czasu.

Czy dietetyka się zmienia? Brak rewolucji, ewolucja drobnych szczegółów

Główna myśl Michała brzmi: w dietetyce sportowej nie ma rewolucji, jest tylko ewolucja drobnych szczegółów. Nie pojawiło się odkrycie w stylu „kofeina jednak nie poprawia wyników” ani „węglowodany jednak nie są potrzebne na maratonie”. Dietetyka ewoluuje przez dokładanie coraz drobniejszych szczegółów do większej, już dobrze rozumianej układanki. Nauka pokazuje coraz więcej małych ścieżek – jak organizm reaguje na konkretne dawki, jak różne kombinacje węglowodanów współpracują, jakie znaczenie ma dokładny timing przyjmowania paliwa. To są detale, ale dla zawodnika klasy mistrzowskiej te detale potrafią dawać kilkadziesiąt sekund na maratonie.

Czy AI zastąpi dietetyka?

Rzuciłem aktualne pytanie, które w 2024 i 2025 roku często pada w środowisku.

Proste przypadki – AI sobie radzi

Michał odpowiedział mi, że dla zdrowego człowieka chcącego utrzymać masę, AI być może wkrótce zastąpi prostą dietetykę. Bilans kaloryczny, podstawowe makroskładniki, sugerowane menu – to algorytmizowalne zadania.

Skomplikowane przypadki – AI zawodzi

Im bardziej skomplikowany przypadek (zawodowy sportowiec, choroby autoimmunologiczne, alergie, deficyty), tym gorsze wyniki AI. W tych obszarach potrzebna jest interpretacja, intuicja, doświadczenie – to wciąż domena dietetyka-człowieka.

Element psychologiczny

Michał zwrócił mi uwagę na element, który często umyka. Współpraca z prawdziwym dietetykiem jest skuteczniejsza niż z aplikacją – nawet jeśli zalecenia są te same. Człowiek motywuje, AI nie. Dietetyk pamięta, dopytuje, wspiera, czasem ofuka – to ma realny wpływ na adherencję pacjenta do planu, a adherencja to klucz każdej diety.

Sport wytrzymałościowy – tu AI jeszcze trudniej

W dietetyce sportowej AI często daje zalecenia kolidujące z praktyką. Dietetyk z doświadczeniem widzi rzeczy, których AI nie zauważy – jak interakcję z planem treningowym, charakterystykę startu, indywidualne preferencje smakowe wpływające na adherencję.

Skurcze mięśniowe – temat, który dotyka wielu biegaczy

Dużą część rozmowy poświęciliśmy skurczom mięśniowym.

Nieoczywista przyczyna

Michał wytłumaczył mi, że skurcze mięśniowe to wypadkowa kilku czynników. Nie ma jednej przyczyny – to popularny mit, który blokuje skuteczne radzenie sobie z problemem.

Czynniki ryzyka

Główne czynniki to: odwodnienie (utrata płynów obniża zdolność mięśni do skurczów), utrata sodu (z potem tracimy elektrolity, brak sodu = większe ryzyko skurczu), długotrwały wysiłek (im dłuższy, tym większe ryzyko – ultra to królestwo skurczów), wysokie temperatury (w upale skurcze są częstsze) oraz genetyka i indywidualna podatność.

Teoria fizjologicznej obrony

Niektórzy badacze uważają, że skurcze to obrona organizmu – sygnał „przestań biec, mięsień nie wytrzyma”. To teoria kontrowersyjna, ale interesująca i tłumaczy, dlaczego niektóre osoby mają skurcze, mimo że ich nawodnienie jest idealne.

Praktyczne porady – jak unikać skurczów

Michał dał mi konkretne wskazówki praktyczne. Kontrolować kolor moczu – powinien być jasnożółty (mocno żółty = brak nawodnienia). Przyjmować sód podczas wysiłku – w żelach lub napojach z elektrolitami, około 300-700 mg/h. Systematycznie trenować jelito – zwiększać ilość węglowodanów na treningach, by organizm nauczył się ich trawić. Regularne nawodnienie w dni przed startem – nie pić litrami w ostatniej godzinie, tylko stale przez 2-3 dni.

Andrzej Witek na CCC – konkretny przykład

Michał podał mi przykład Andrzeja Witka na CCC. Andrzej trenował jelito intensywnie – brał coraz więcej węglowodanów na treningach, przygotowywał organizm do ekstremalnych dawek. A mimo to na CCC w bardzo wysokiej temperaturze miał problemy żołądkowo-jelitowe. To pokazuje, że nawet najlepsze przygotowanie nie daje 100% gwarancji – na zawodach mogą wystąpić nieprzewidziane czynniki (stres startowy, temperatura, dynamika tempa), które zaburzą trawienie. Realny zawodnik musi mieć plan B na taką sytuację.

Kreatyna i bieganie

Dopytałem Michała o kreatynę, która w polskim środowisku biegowym wciąż jest tematem dyskusyjnym.

Sprint i wybuchowość

Kreatyna pomaga w sprintach, sile, wybuchowości. Ma sens dla biegaczy 100-400 m, dla skoczków, dla zawodników sportów siłowych.

Mniejsze znaczenie dla długiego dystansu

Na maratonie czy ultra znaczenie kreatyny jest mniejsze, ale niezerowe – pomaga w regeneracji między treningami, w odbudowie energetycznej między akcentami. To nie cudowny suplement, ale rozsądny dodatek.

Skutki uboczne

Wzrost masy o 1-2 kg z powodu retencji wody. Na maratonie te 1-2 kg może mieć znaczenie – dlatego niektórzy biegacze maratońscy odstawiają kreatynę na 2 tygodnie przed głównym startem.

Kofeina – mój ulubiony bodziec

Michał omówił mi praktyczne zastosowanie kofeiny.

Klasyczna dawka 3 mg/kg

Na najtrudniejszy trening lub zawody – 3 mg na kilogram masy ciała. Działa na koncentrację i percepcję wysiłku, przyjmowana 30-60 minut przed startem.

Górne granice – do 9 mg/kg

Niektórzy zawodnicy idą na maksymalne dawki – do 9 mg/kg. Tracą sen po, ale dla wyniku akceptują. Sam stosuję wysokie dawki w biegach ultra (do 650 mg w trakcie startu), ale rozłożone w czasie.

Wieczorny trening – nic

Jeśli trening jest wieczorem, kofeina zaburzy sen, więc lepiej nie. Wtedy lepiej kawa rano lub nic przed treningiem.

Praktyczne posiłki dla biegacza

Michał podzielił się ze mną swoimi konkretnymi rekomendacjami.

Posiłek przedstartowy

2-3 godziny przed startem: spore węglowodany (300-500 g w zależności od masy ciała), małe białko, prawie zero tłuszczu. Sprawdzone klasyczne produkty (makaron, ryż, pieczywo), bez eksperymentów.

Podczas biegu – żele i napoje

90-120 g węglowodanów na godzinę. Lepiej dzielić na krótkie odstępy (co 20-30 minut), niż wsuwać duże dawki jednorazowo.

Po starcie – okno regeneracyjne

W pierwszych 30 minutach po starcie: węglowodany i białko w proporcji 4:1 lub 3:1. Klasyczna kanapka z indykiem i bananem, koktajl proteinowy z owocami.

Manipulacja masą ciała

Michał dał mi praktyczną radę.

Przed sezonem, nie w sezonie

Jeśli planujesz schudnąć, zrób to poza sezonem. W sezonie wpadnięcie w niską dostępność energii (RED-S) jest bardzo łatwe i ma długotrwałe skutki zdrowotne.

2-3 kg do zrzucenia

Dla większości amatorów 2-3 kg da realną zmianę bez ryzyka utraty formy. Większe redukcje wymagają już ostrożnego planowania z dietetykiem.

Czego się nauczyłem z drugiej rozmowy z Michałem

Michał pokazał mi, że dietetyka sportowa to detale, ale detale, które się sumują. Nie ma magii – jest tylko mądre zarządzanie żywieniem przez sezon, dobre wyczucie organizmu i trochę nauki w głowie. Dla mnie osobiście potwierdzeniem była rozmowa o treningu jelita i strategii kofeinowej – obszary, w których sam wdrożyłem zmiany i widzę efekty. Polecam Michała wszystkim ambitnym biegaczom, którzy chcą wziąć dietę poważnie.

Najnowsze odcinki podcastu

Max Czyżykowski – Jak tworzyć treści o bieganiu, które nie są nudne?

Damian Rudnik: Moja biegowa przygoda – od 1500 metrów do ultra

Te suplementy faktycznie działają w bieganiu. Kamil Suwała