Jak powstaje Magazyn Ultra? Jędrek Maćkowski ŚOB #096

Jak powstaje Magazyn Ultra? Jędrek Maćkowski – jedna z najjaśniejszych twarzy magazynu, znany też z dawnego bloga „Od grubasa do ultrasa” – nie chce robić zrzutek ani patronitów. Magazyn Ultra i KingRunner traktuje jako biznes, a płatna prenumerata za 30 zł za dwa miesiące to jego zdaniem „równowartość trzech żeli”. W tym odcinku Jędrek opowiada o redakcji liczącej już ponad dziesięć osób, o tym, jak zawodnicy Golden Trail Series traktują żywienie jak osobną dyscyplinę sportu, oraz o tym, czego nauczyły go cztery tygodnie kontuzji bez jednej rolki.

Streszczenie odcinka

Mój gość – Jędrek Maćkowski, redaktor Magazynu Ultra i KingRunner

W 96. odcinku Świata Okiem Biegacza moim gościem był Jędrek Maćkowski, jedna z najjaśniejszych twarzy Magazynu Ultra i strony KingRunner, były autor bloga Od grubasa do ultrasa, dziennikarz z wieloletnim stażem telewizyjnym i miłośnik biegów ultra w góry. Z Jędrkiem znamy się stąd, że razem wyjechaliśmy w październiku 2022 na Maderę, gdzie jako uczestnik Golden Trail National Series ścigałem się obok najlepszych górskich biegaczy świata, a on relacjonował te zawody w polskich mediach. Z naszej godzinnej rozmowy wyniosłem jeden z najbardziej szczerych portretów polskiego ekosystemu biegów górskich, z bezpośrednim spojrzeniem na to, ile kosztuje produkowanie magazynu, jak myśli o swoich czytelnikach i co go denerwuje w aktualnym podejściu do mediów społecznościowych.

Magazyn Ultra to biznes, nie zrzutka

Jędrek otworzył temat finansowania mocno. Magazyn Ultra to projekt biznesowy – nie chcą zrzutek ani patronitów. Każda osoba, która prenumeruje magazyn za 30 zł co dwa miesiące, daje konkretną informację, że treść jest dla niej wartościowa. Trzydzieści złotych za sześć numerów rocznie to równowartość trzech żeli energetycznych. Jędrek dodał, że dla osób, których nie stać, nie chce robić zrzutek – to byłoby przepłacanie za hobby. Zwykli czytelnicy, którzy interesują się tematem, niech informują głosem prenumeraty. Aktualnie magazyn ma ponad 4 tysiące prenumeratorów, co – jak wskazał z dumą – oznacza, że żaden polski bieg górski nie ma takiej regularnie powtarzającej się stawki na starcie.

Mikołaj Kowalski, Marcin Rosłoń i Artur Kamiński jako założyciele

Jędrek opowiedział mi krótko historię magazynu. Pierwszy numer ukazał się we wrześniu 2015 roku – założycielami byli Mikołaj Kowalski (znany jako Mikołaj Bereźnikow, pierwsza twarz magazynu), Marcin Rosłoń i Artur Kamiński. Założyli go z pasji, bez kalkulacji finansowej. Z czasem, gdy magazyn stał się pracą, musiał stać się biznesem – tworzenie 144-stronicowych numerów co dwa miesiące wymaga grafików, fotografów, autorów, czasu i pieniędzy. Pandemia była dla nich ciężka, ale wystawiła wezwanie do prenumeratorów – jeśli chcecie, żebyśmy zostali, wykupcie prenumeratę – i odzew był znaczący. To pokazało, że papier nie umiera, jeśli ma za sobą jasną propozycję wartości.

Redakcja siedmiu plus siedmiu – od kilku do kilkunastu osób

Gdy zapytałem o skład zespołu, Jędrek opisał mi dwa kręgi. W samej redakcji pracuje regularnie około 7 osób, plus kolejnych 7 ekspertów-autorów piszących z konkretnych specjalności: dietetyk Marta Naczyk (jej tekst o posiłku przedstartowym jest w każdym numerze), fizjolog dr Tomasz Sawczyn, fizjoterapeuta Grzegorz Soczomski. Razem tworzy to redakcję kilkunastoosobową. James, drugi główny redaktor obok Jędrka, prowadzi część strony i podcastu Czekając na Ultrę. Magazyn próbuje teraz nowej formuły – podcast wideo, mimo że Jędrek przyznał mi, że oglądanie dwóch starszych panów na tle przebitek z telefonów nakręconych w pionie do Insta Stories może być strzałem w kolano.

Trzylatek, czyli ile średnio biega ambitny biegacz

Najbardziej zaskoczyła mnie obserwacja Jędrka, że średnia długość kariery biegacza, który aktywnie kupuje sprzęt i rusza się ze startami, to około 3 lata. Po tym czasie przychodzą kontuzje, zmęczenie materiałem, znudzenie – i biegacz albo wycofuje się, albo zaczyna biegać sam dla siebie, bez ambicji wynikowych. Dlatego magazyn naturalnie otwiera się na outdoor – to ścieżka, na której łatwiej utrzymać czytelnika długoterminowo. Jędrek wyjaśnił mi też, że odbiorcy magazynu w większości nie znają nazwisk Bartka Przedwojewskiego czy Andrzeja Witka – bardziej interesuje ich pan z brzuszkiem, który ukończył ultramaraton w 17 godzin, albo mama trójki dzieci, która znalazła czas na góry.

Strona internetowa kuleje, papier to klimat awanturniczo-podróżniczy

Gdy zarzuciłem Jędrkowi, że tematy w magazynie się powtarzają i są dla mnie nudne, otwarcie przyznał mi rację – nie jestem ich docelowym czytelnikiem. Magazyn ma 7 lat, więc do większości zwyczajnych tematów już się wracało. Ich obecna strategia to: strona internetowa pod kątem klasycznych zapytań typu jak biegać po kontuzji, co jeść przed startem, dieta a złamanie wysiłkowe (przyznaje, że tutaj kuleją), a magazyn papierowy w klimacie awanturniczo-podróżniczym, jako inspiracja, nie jako poradnik. Strona Power Center w aplikacji daje im też wgląd w zachowania prenumeratorów – widzą, jakie tematy ich angażują.

Madera, Sierra Nevada, Zegama-Aizkorri jako redakcyjne wyjazdy

Najbardziej barwną częścią rozmowy była opowieść Jędrka o cyklu Golden Trail World Series, który osobiście relacjonuje. Madera w 2022 roku, Zegama-Aizkorri w 2023 – oba wyjazdy częściowo finansowane przez organizatorów po tym, jak okazało się, że magazyn dostarcza świetny content i generuje duże ruchu na ich stronach z polskich IP. Z Madery jedna rolka osiągnęła 700 tysięcy wyświetleń, co w polskich warunkach jest sukcesem. Z Zegamy w trakcie samego wyścigu wygenerowali ponad 60 tysięcy odsłon – facet z telefonem (Jędrek) plus drugi w domu (James) podrzucający relacje. Jędrek śmieje się, że to porównywalne z oglądalnościami kanałów telewizyjnych, z których sam odchodził.

Zegama-Aizkorri jako nieformalne mistrzostwa świata

Gdy zapytałem Jędrka, jak ocenia różnicę między biegami zagranicznymi i polskimi, wytłumaczył mi, że Golden Trail Series to nieformalne mistrzostwa świata – wielu zawodników wybiera ten cykl ponad oficjalnymi mistrzostwami świata, bo daje im finansowanie, międzynarodową rozpoznawalność i ściganie z najlepszymi. Bartek Przedwojewski sam zrezygnował z Mistrzostw Świata, bo nie daje to gratyfikacji finansowej. Zegama, niewielka miejscowość 1500 mieszkańców, w trakcie biegu jest zapakowana 30 tysiącami kibiców z kamperami, gdzie nawet w deszczu ludzie stoją 6 godzin, żeby kibicować zawodnikom. Wydarzenie żyje w mieście kilka dni przed startem – ludzie imprezują pod oknami hotelu Bartka do późnej nocy.

Doping w Polsce – jeden z dwóch oszczędniejszych narodów

Na moje pytanie o atmosferę polskich biegów Jędrek odparował z humorem – my jesteśmy smutniejsi od Hiszpanów, ale jak Maria wygrywał Mistrzostwa Hiszpanii, to bądź duchowo Hiszpanami, bądź duchowo Baskami. W Hiszpanii nawet kibice klepią zawodników po tyłku albo podpychają na podbiegach. Jędrek po powrocie z Zegamy obiecał sobie, że na polskich biegach będzie głośniejszym kibicem – cztery osoby z dzwonkami i krzykiem na Łopienniku zrobiły dla niego cały start. Zachęca też kolegów dziennikarzy z innych dyscyplin, żeby poświęcili biegom górskim odrobinę uwagi – to już nie jest dyscyplina niespełnionych biegaczy stadionowych, tylko profesjonalna scena.

Eurosport komentuje, ale nie zawsze trafnie

Jędrek zwrócił mi uwagę na coś, co osobiście oglądałem – retransmisja Zegamy w polskim Eurosporcie była komentowana przez Igora Błachuta, który jest świetnym dziennikarzem, ale został postawiony przed faktem dokonanym pięć minut przed anteną. Trudny format – kibice, dialekty, hiszpański, baskijski. Jędrek sugeruje, że obok komentatora powinien być ekspert ze środowiska, ktoś jak Andrzej Orłowski, kto rozumie cykl od podszewki. Mistrzostwa Świata w Innsbrucku zbliżają się i pokazują też, jak inaczej polska reprezentacja przygotowuje się dziś – testują trasę, robią rekonesans, czego wcześniej nie było.

Łopiennik, Marbella i kultowe Rower Błażeja – wątki telewizyjne

Jędrek opowiedział mi też o swojej karierze telewizyjnej, którą prowadził równolegle do magazynu. Pracował w Rower Błażeja – kultowym programie, z którego ekipy wywodzą się dziś dziennikarze sportowi jak Sylwia Dekiert i Paulina Chylewska. Później pracował w kanałach tematycznych, robił programy show-biznesowe, wybory Miss Polski. W Marbelli kręcił reality show typu Love Island – jako format, którego nigdy nie chciał, ale okazał się ciekawy pod kątem produkcji. Z telewizji do mediów cyfrowych przenosi umiejętność dramaturgii – nie pokazują tylko jak ktoś dobiegł do mety, ale ujmują całą otoczkę.

Hardloża i swimrun jako jego niedoścignione przygody

Na pytanie o niedyscypliny biegowe Jędrek opowiedział o swimrunie – bieganiu i pływaniu naprzemiennym w jednym ekwipunku (pianka, łapki, buty). Mistrzostwa świata odbywają się na archipelagu sztokholmskim – 75 km dystansu, w tym 10 km pływania, 65 km lądem, z wyspy na wyspę. Jędrek był na nich trzy razy. Wcześniej w 2015 ukończył Hard Lozę – triathlon ekstremalny: 5 km pływania, 225 km kolarstwa pętlą wokół Tatr i 55 km tatrzańską granią z Doliny Chochołowskiej do Morskiego Oka. Polecił mi też lokalny swimrun w Stężycy 24 czerwca – Garmin Swing Series Kaszuby, świetna impreza, do której wystarczy umieć przepłynąć 400 metrów open water.

Człowiek z brzuchem, Bieg Rzeźnika i kult sukcesu

Najmocniejszy wątek końcowy dotyczył motywacji. Jędrek poprosił mnie, żebym nie skupiał się tylko na ścigantach, ale rozumiał też normalnych biegaczy borykających się z prozaicznymi problemami. Sam ma 4 kg do zrzucenia od kilku miesięcy i nie umie się zebrać. Dostał maila od czytelnika, który przeszedł ze 100 kg na 75 kg, ale wszystko mu się życiowo rozjechało – kolejne dziecko, stres, zmiana pracy – i mimo wszystkich narzędzi nie może się ruszyć z kanapy. Przyznał, że kult sukcesu w mediach społecznościowych dosłownie blokuje ludzi – widzą tylko piękne rolki, nie widzą cztery tygodni przerwy bez rolki, gdzie zamiast rehabilitacji gra się w padla. Razem z Jędrkiem zgodziliśmy się, że powinniśmy częściej pokazywać momenty słabości, niedociągnięć, błędów. Jak Bartek Przedwojewski rok temu z Andrzejem Orłowskim po słabym sezonie – daliśmy ciała, naprawimy to. Bez jojczenia, bez wymówek. Po prostu prawda.

Najnowsze odcinki podcastu

Max Czyżykowski – Jak tworzyć treści o bieganiu, które nie są nudne?

Damian Rudnik: Moja biegowa przygoda – od 1500 metrów do ultra

Te suplementy faktycznie działają w bieganiu. Kamil Suwała