Jak trenuje Mistrz Polski na 5 000 metrów? Aleksander Wiącek ŚOB #075

  1. odcinek to specjalna formuła – tym razem to ja siedzę po stronie pytanego, a pytania zadaje mi Olek Wiącek, mistrz Polski na 5000 metrów. Rozmawiamy w jego domu w jego pokoju, na luzie, o tym jak rozmawiać o bieganiu z laikami przy świątecznym stole, dlaczego nie warto traktować biegania jako tematu niszowego oraz co tak naprawdę wyciąga się ze zgrupowania w Kenii, jeśli pojedzie się tam na krótki obóz „aklimatyzacyjny”.

Streszczenie odcinka

Odcinek specjalny – role odwrócone

W 75. odcinku tradycyjne role uległy odwróceniu. Jak co 25 odcinków, postanowiłem zrobić wyjątkowy format – tym razem to ja siadłem po stronie pytanego, a pytania zadawał mi Aleksander Wiącek, mistrz Polski na 5000 metrów, jeden z najmocniejszych polskich średnio-długodystansowców i mój przyjaciel od czasów studiów. Olek przejął prowadzenie podcastu, a ja stałem się gościem we własnym programie. Nagrywaliśmy w jego domu, w jego pokoju, w bardzo swobodnej atmosferze – po świątecznym obiedzie, przy stole, z mikrofonami położonymi między nami. Cała rozmowa miała inny ton niż klasyczne rozmowy treningowe – była luźniejsza, bardziej osobista, miejscami żartobliwa.

Kim jest Aleksander Wiącek?

Olek Wiącek to mistrz Polski na 5000 m, jeden z najmocniejszych polskich średnio-długodystansowców, autor kanału YouTube „Trenuj z głową”. Mieszkałem z nim pół roku w Warszawie, gdy obaj studiowaliśmy na Politechnice Warszawskiej. Olek poszedł nawet do tego samego liceum w Trójmieście co ja, na ten sam profil, a potem trafił na ten sam kierunek studiów. Mówi mi pół żartem, że trochę poszedł w moje ślady – łącznie z nawykami żywieniowymi. To jego druga wizyta w „Świecie okiem biegacza”, ale tym razem to on prowadzi rozmowę.

Bieganie w rozmowie z laikami

Główna część rozmowy dotyczyła tego, jak rozmawiać o bieganiu z osobami spoza środowiska.

Pierwsze pytanie – świąteczny stół

Olek zapytał mnie, jak odpowiadam przy świątecznym stole, gdy ktoś z rodziny pyta o bieganie. Przyznałem, że nieraz po prostu zbywam pytanie, zwłaszcza gdy widzę, że pytająca osoba nie do końca wie, co znaczą tempa, dystanse, plany treningowe. Ale Olek mocno mi to wytknął – powiedział mi, że to wyraz sympatii ze strony pytającego, więc szanowanie tego pytania jest ważniejsze niż perfekcyjna odpowiedź. Zazwyczaj wystarczy krótka, ludzka odpowiedź typu „ostatnio biegałem półmaraton w Walencji”.

Czy bieganie to temat niszowy?

Olek zauważył, że ostatnio modne stało się obrażanie się na bieganie i traktowanie go jako tematu niszowego. Odpowiedziałem mu, że bieganie jest istotną częścią mojego życia – pomijanie tego byłoby pomijaniem dużej części siebie. Tak, bywa, że niektórzy kolegowie nie rozumieją, ale to nie powód, by się temu wstydzić.

Polska mentalność biegowa – schemat tygodnia

Duża część rozmowy dotyczyła tego, jak w Polsce trenuje się amatorów. Olek wskazał, że typowy schemat to: poniedziałek siła, wtorek ciągły, środa zabawa biegowa lub tempo, czwartek luźne wybieganie, piątek znowu siła, sobota tempo, niedziela long. Ten sam plan u każdego, niezależnie od formy, fazy roku, samopoczucia. Olek powiedział mi, że w Kenii zobaczył coś innego – każdy zawodnik trenuje pod siebie, w zależności od tego, co jego organizm tego dnia daje. Powiedziałem mu, że sam się łapię na tym, że mam gotowy szablon tygodnia, którego nie chcę przełamać.

Zgrupowanie w Kenii – co naprawdę daje?

Olek opowiedział mi o swoim pobycie w Kenii.

Krótki obóz – nie zastrzyk motywacji

Olek podkreślił mi, że jego pobyt w Kenii nie był wielkim zastrzykiem motywacji. To był typowy obóz aklimatyzacyjny, kilka tygodni, próba wyjścia ze strefy komfortu. Powiedział mi, że ludzie wyobrażają sobie Kenię jako magiczną krainę, w której każdy zawodnik wraca o 30 sekund szybszy. W rzeczywistości to po prostu obóz – wyższa wysokość, inne otoczenie, ale fizjologia działa tak samo, jak na polskich obozach.

Naturalna siła biegowa

Olek wytłumaczył mi, że w Kenii nie ma typowo płaskich odcinków – to wymusza naturalną siłę biegową. Nie trzeba robić podbiegów dodatkowo, bo każdy bieg z domu kończy się jakimś podejściem. To zupełnie inna szkoła niż polska, gdzie biegamy po asfalcie i potem dobudowujemy siłę w siłowni.

Mocne otoczenie biegowe

Kenia daje też kontakt z czołówką światową. Olek powiedział mi, że spotkał tam Marcina Lewandowskiego (swojego idola na 1500 m). Mogli razem na jednym truchtaniu pogadać o treningu, o motywacji, o sposobie prowadzenia biegów. To są rzeczy, których w Polsce się nie dostanie.

Marcin Lewandowski jako autorytet

Olek wielokrotnie w rozmowie wracał do Marcina Lewandowskiego. Powiedział mi, że Lewandowski jest zawodnikiem, którego najbardziej podziwia. Osobny wątek to bieg na memoriale Żylewicza w Gdańsku, gdzie Olek biegł 3000 metrów razem z Marcinem – Lewandowski na 500 metrów do mety zaatakował, Olek nie wytrzymał i ostatnią setkę przebiegł w 20 sekund. Mimo to wyniósł z tego biegu wartościową lekcję – jak prowadzi tempo zawodnik światowej klasy, jaki ma luz w kroku, jak utrzymuje rytm.

Kontuzja kostki – pięć tygodni przerwy

Olek opowiedział mi o swojej ostatniej kontuzji. Na zgrupowaniu na Słowacji, na pętli wokół jeziora Štrbské Pleso, postanowił spróbować górskiego szlaku – i skręcił kostkę. Powiedział mi, że pierwsze zdjęcie wysłane na Messengera wyglądało paskudnie. Pięć tygodni przerwy, fizjoterapia, ćwiczenia stabilizacyjne. Powrót zaczął od krótkich wybieżeń na obozie w Wałczu. Powiedział mi, że to był okres, w którym najwięcej nauczył się o cierpliwości – i o tym, że trzeba słuchać organizmu, a nie własnych ambicji.

Namiot hipoksyjny – nowy zakup

Olek pochwalił mi się, że właśnie kupił namiot hipoksyjny. Generator stoi obok łóżka, namiot rozkłada się na noc. Powiedział mi, że pierwsze tygodnie były ciężkie – sen pod hipoksja jest nieprzyjemny, generator szumi, a partnerka musiała się wynieść do drugiego pokoju. Po dwóch-trzech tygodniach jednak organizm się przyzwyczaja, a Olek czuje, że łatwiej mu się trenuje. Powiedział mi, że hala będzie weryfikatorem, czy ten namiot da realny efekt.

Drużynówka Mistrzostw Europy – „eurowpierdol”

Olek opowiedział mi o swoim starcie na drużynowych Mistrzostwach Europy. Pobiegł 5000 metrów, na pierwszym kilometrze był w grupie czołowej, drugi kilometr przebiegł w 2:43, trzeci 2:43, ale potem dostał ścianę. Ostatnie kilometry truchtał, byle dotrzeć do mety i nie stracić punktów dla zespołu. Powiedział mi, że to był jego „eurowpierdol” – pierwsze zderzenie z poziomem międzynarodowym, ważna lekcja na przyszłość. Dostał baty, ale wyciągnął wnioski.

Mistrzostwa Polski – tytuł

Olek opowiedział mi o swoim tytule mistrza Polski na 5000 m. Powiedział mi, że bieg zaczął się powoli, a na ostatniej dwójce dał z siebie wszystko – minął wszystkich i dobiegł sam do mety. Pobiegł 14:05 i otarł się o minimum na mistrzostwa Europy U23 (zabrakło 20 setnych). Działacze zapewnili go, że i tak zostanie wybrany do reprezentacji – jego forma była ewidentna. Pojechał do Tallina i wystartował na piątkę.

Patronat i społeczność

Olek zapytał mnie o patronat, o budowanie społeczności wokół podcastu. Opowiedziałem o swoich patronach – w momencie nagrania miałem ich już kilkunastu. Powiedziałem Olkowi, że wsparcie finansowe pozwala mi utrzymywać podcast i myśleć o jego rozwoju, ale głównym powodem, dla którego patronaci wpłacają, jest to, że wierzą w wartość treści. Dla mnie to bardzo motywujące – każdy kolejny patron to potwierdzenie, że to, co robię, ma sens.

Propozycje gości

Dyskutowaliśmy o przyszłych gościach podcastu. Olek zaproponował mi Aliskę Markiel – piątą zawodniczkę mistrzostw Europy U23, która studiuje dziennikarstwo lub politologię. Łączy biegowe doświadczenie z dziennikarskim warsztatem. W komentarzach na YouTube ktoś zaproponował zaproszenie Tomka Smokowskiego. Żartowałem, że na Instagramie zostawiłem już DM-a, ale jeszcze nie ma odpowiedzi. Zagraniczne podcasty biegowe – Norwegów, Hiszpanów (Cat Jira) – Olek polecał mi jako inspirację do prowadzenia rozmów na wyższym poziomie.

Plany na kolejny sezon Olka

Olek zarysował mi plany. Mistrzostwa Polski na 5000 m, ewentualne starty na ulicy, dłuższe dystanse. Patrzy też w stronę półmaratonu i maratonu – w długiej perspektywie, bo wciąż jest młody i nie chce zbyt wcześnie schodzić z tego dystansu. Powiedział mi, że jego idol Marcin Lewandowski też zaczynał od 800 m i dopiero w okolicach trzydziestki zaczął myśleć o 1500 i piątce – więc Olek planuje podobną drogę, ale w wolniejszym tempie.

Ranking biegowych podcastów polskich

Olek zażartował, że gdyby kiedyś robiono ranking polskich biegowych podcastów, „Świat okiem biegacza” byłby w czołowej trójce. Podziękowałem mu, ale dodałem, że nie chodzi o ranking – chodzi o to, żeby ludzie znajdowali tu wartościowe rozmowy. Olek przyznał, że sam słucha mojego podcastu i często wraca do konkretnych odcinków, gdy szykuje się do treningu lub startu.

Lekcje z rozmowy odwróconej

Na koniec powiedziałem, że bycie pytanym zamiast pytającym to ciekawe doświadczenie. Pomaga uporządkować własne myśli o tym, dlaczego biegam, co mam w głowie i jak buduję swoją drogę. Olek poradził sobie z łatwością – wcześniej nigdy nie prowadził podcastu, ale ma naturalną przewagę gospodarza domu i zawodnika, który sam ten temat zna od podszewki. Z pewnością wrócimy do tej formuły – co 25 odcinków, jeśli znajdzie się ktoś chętny do zamiany ról.

Najnowsze odcinki podcastu

Max Czyżykowski – Jak tworzyć treści o bieganiu, które nie są nudne?

Damian Rudnik: Moja biegowa przygoda – od 1500 metrów do ultra

Te suplementy faktycznie działają w bieganiu. Kamil Suwała