Najważniejszy tydzień w przygotowaniach do półmaratonu – Florian Pyszel i Krzysztof Żygenda

Najważniejszy tydzień w przygotowaniach do półmaratonu w Walencji – trzeci odcinek z serii Florian Pyszel × Krzysztof Żygenda. Krzysiek bardzo się ekscytuje hiszpańskim słońcem, Florian biega tak dużo jak nigdy wcześniej (140 km do piątku!) i otwarcie mówi, że jego dieta jest „specyficzna” – tyle roślin strączkowych i kiszonek, że nikt by za nim nie wytrzymał na treningu. W tym odcinku rozmawiamy o żywieniu, treningu jelita, sukcesach podopiecznych Floriana w Berlinie i Karkonoszach oraz o mindsecie 27-latka, który mówi o sobie „jestem pięciolatkiem w ciele dorosłego”.

Streszczenie odcinka

Najmocniejszy tydzień przygotowań – 166 km

Wracam z Krzyśkiem do nagrania trzeciego odcinka cyklu Walencja po tygodniu, który był obiektywnie moim najmocniejszym tygodniem treningowym w dotychczasowej karierze. Od poniedziałku do piątku przebiegłem 140 km – średnio 28 km dziennie – a w całym tygodniu wyszło 166 km. Gdyby nie sobotni spacer z Anią i mniej powtórzeń w niedzielę, mogłoby być nawet ponad 170 km. To dla mnie absolutnie nowy poziom objętości – i co zaskakujące, czuję się dobrze, regeneruję się, mądrze planuję posiłki, śpię. Trening cieszy. To pokazuje, że dotychczasowa praca nad bazą tlenową rzeczywiście przyniosła efekty i mój organizm tolerując takie kilometraże, bez głębokiego zmęczenia.

Tydzień Krzyśka – 12 powtórzeń na podbiegach

Krzysiek opisał mi swój tydzień, który był też mocno akcentowy.

Wtorek – podbiegi w tempie

Główny element to 12 powtórzeń po 200 metrów na podbiegach. Mimo nabitej łydki z poprzedniego tygodnia Krzysiek czuł się świetnie – praca na podbiegach okazała się dobra dla regeneracji łydki, bo wymusza specyficzną pracę mięśniowo-ścięgnistą.

Brak nadzwyczajnego zmęczenia

Krzysiek powiedział mi, że nie odczuwa wielkiego zmęczenia mimo bliskości startu. Ekscytacja przed Walencją rośnie – tempo wszystkich akcentów idzie z planu, organizm regeneruje się szybko, a samopoczucie ogólne jest świetne. To dla obu nas dobry sygnał – tapering w Walencji powinien zadziałać idealnie.

Żywienie – główny temat tego odcinka

Postanowiliśmy w tym odcinku poświęcić dużo czasu dietetyce, bo to obszar, w którym obaj różnimy się od standardowych zawodników.

Krzysiek – „pięciolatek w ciele 27-latka”

Krzysiek otwarcie powiedział mi, że jego podejście do diety nie jest wzorem do naśladowania. Gdy widzi słodycze, rzuca się na nie jak dziecko. Nigdy nie współpracował z dietetykiem profesjonalnie, je intuicyjnie, nie waży się, nie liczy makroskładników. Mimo to ma świetne wyniki na bieganiu – co tylko pokazuje, że dla niektórych organizmów dieta nie musi być wycyzelowana w detalach, jeśli ogólnie jest zdrowa.

Ja – pomiędzy dietą a intuicją

Uważam, że dieta jest ważna, ale ja też nie pracuję z dietetykiem profesjonalnie. Zarządzam dietą intuicyjnie, z naciskiem na warzywa, kiszonki i rośliny strączkowe. Jem dużo – musiałem nauczyć się jeść dużo, żeby pokryć kalorie spalane przy 150-170 km tygodniowo – ale staram się, by były to wartościowe kalorie.

Moja specyficzna dieta – strączki i kiszonki

Ujawniam szczegóły swojej codziennej diety. Jem dużo roślin strączkowych – fasoli, soczewicy, ciecierzycy – oraz kiszonek: kapusty, ogórków, kombuchy. To podstawa moich posiłków, plus tofu, dużo warzyw, pełnoziarniste pieczywo, kasze. Mówiąc szczerze, nikt by za mną nie wytrzymał na treningu – żołądek musi się przyzwyczaić do takiej ilości błonnika, a to wymaga lat budowania mikrobioty jelitowej. Wiem, że gdy nie pilnuję diety, łatwo przybieram na wadze – 2-3 kg więcej znacznie zmienia moje biegowe odczucia, więc kontrola dietetyczna jest dla mnie sprawą biegową, nie kosmetyczną. Gdy jem zdrowo, czuję się zupełnie inaczej – więcej energii, lepsze treningi, lepszy sen, lepsze nastawienie psychiczne.

Trening jelita – kluczowy temat

Wprowadzam koncept treningu jelita, który dla biegaczy długodystansowych jest fundamentalny.

Czym jest trening jelita

To systematyczne wprowadzanie większych ilości węglowodanów na treningach, by organizm nauczył się je trawić w ruchu. Na zawodach przyjmuje się 90-120 g węglowodanów na godzinę – to bardzo dużo, znacznie więcej niż większość ludzi je w normalnym życiu w takim czasie. Bez przygotowanego jelita organizm odpowiada problemami żołądkowymi: bóle brzucha, mdłości, biegunka. Wszyscy w środowisku ultra mają takie historie.

Mój plan treningu jelita

Na każdym tempowym treningu biorę 1-2 żele węglowodanowe. To pomaga organizmowi przyzwyczaić się do absorbowania węglowodanów w trakcie wysiłku w intensywności bliskiej startowej. Po kilku miesiącach takiej pracy mogę bez problemu przyjąć 120 g/h na zawodach.

Krzysiek – mniej żywieniowo

Krzysiek przyznał mi, że treningu jelita systematycznie nie robi – powiedział, że kiedyś musi to zacząć. Gdyby na zawodach zaczął przyjmować dużo węglowodanów bez przyzwyczajenia, organizm by go zawiódł. To jeden z obszarów, w których Krzysiek planuje zmienić podejście w kolejnym sezonie – bo nawet najlepszy trening może zostać zepsuty przez kataklizm jelitowy na 35. kilometrze maratonu.

Sukcesy moich podopiecznych

Dzielę się świeżymi sukcesami zawodników, których prowadzę.

Maciej w Berlinie – debiut maratonu około 3:00

Mój podopieczny Maciej zadebiutował w maratonie w Berlinie z czasem około 3 godzin. Po biegu napisał mi: „po co my sobie to robimy?” – klasyczna reakcja maratońska, która znika w ciągu kilku dni i zostaje tylko duma. Maciej nie był idealnie przygotowany, więc 3 godziny w debiucie to dla mnie świetny wynik.

Mateusz na Ultra Kotlinie

Mateusz przebiegł Ultra Kotlinę w Karkonoszach – ponad 30 km w trudnym terenie z dużym przewyższeniem. Dla biegacza, którego dopiero rok temu wprowadzałem do trail-runningu, to ogromny postęp.

Krzysiek Wichura – 4. miejsce w Pomerania Trail

Krzysiek Wichura, mój kolejny podopieczny, zajął 4. miejsce w Pomerania Trail z czasem 3:54 na dystansie maratońskim. To wynik na bardzo wysokim poziomie krajowym i potwierdzenie, że plan treningowy, który dla niego ułożyłem, działa.

Plan tempa na Walencję

Obaj zarysowujemy konkretne strategie startowe.

Mój plan – 3:35-3:36 na początek

Chcę zacząć po 3:35-3:36 na kilometr, później przyspieszyć w drugiej połowie. Cel – pobić rekord klubu Piekielni Warszawa Bartka Falkowskiego (1:13). To ambitne, ale realne, jeśli zagra logistyka, pogoda i moja świeżość po taperingu.

Krzysiek – cel 1:07

Krzysiek atakuje połamanie 1:07 z założeniem, że pojedzie „bez kompleksów”. W jego klasycznej szkole 1:07 to wynik, który wymaga dobrze ułożonego cyklu – a Krzysiek wraca po lekcji z Kopenhagi, więc głowa ma być spokojniejsza.

Realistyczne oczekiwania

Obaj wiemy, że na biegu może wyjść inaczej niż na papierze. Plan jest, ale ważniejsza jest elastyczność – umiejętność dostosowania strategii do warunków, samopoczucia, dynamiki tłumu na starcie.

Tapering Krzyśka – liczby konkretne

Krzysiek wszedł w fazę luzowania kilometrażu.

148 → 134 → ok. 100 km

W poprzednim tygodniu Krzysiek przebiegł 148 km, w zeszłym 134 km, a w tygodniu startowym planuje około 100 km – to redukcja o około 30% w stosunku do szczytu. Wystarczająca, by organizm „wstał” przed startem, ale nie tak duża, by stracić bazową dyspozycję.

Mniej akcentów

Wtorek-środa to tylko krótkie pobudzenia w tempie powyżej startowego, reszta tygodnia luźna. Krzysiek skupia się na regeneracji – sen, masaż, lekkie biegania.

Mój plan tapera – bardziej delikatne luzowanie

Luzuję wyraźnie mniej, bo półmaraton w Walencji to dla mnie tylko etap drogi do maratonu, a nie cel główny. Od środy zacznę redukować objętość, ale chcę utrzymać typową intensywność. Pierwszych dwa dni tygodnia jeszcze wysokie kilometraże, środa-czwartek umiarkowanie, piątek tylko regeneracja przed wylotem.

Czego się nauczyłem w tym tygodniu

Trzeci odcinek to mieszanka szczegółów treningowych i osobistych refleksji o diecie. Pokazuje, że nawet ambitni biegacze nie zawsze mają idealną dietę i że to nie jest powód do wstydu. Klucz to mądre podejście, własne tempo, słuchanie organizmu i konsekwentne wprowadzanie zmian, gdy jakiś element nie działa. Cykl z Krzyśkiem nadal mnie cieszy – widać, jak różne perspektywy mogą koegzystować i wzajemnie się wzbogacać.

Najnowsze odcinki podcastu

Max Czyżykowski – Jak tworzyć treści o bieganiu, które nie są nudne?

Damian Rudnik: Moja biegowa przygoda – od 1500 metrów do ultra

Te suplementy faktycznie działają w bieganiu. Kamil Suwała