Trener który nie daje planów na dwa tygodnie do przodu, bo nie wie co się jutro wydarzy w organizmie zawodnika. Który mówi zawodnikom, że to oni mogą pracować ze zwykłymi amatorami – bo wtedy są lepszymi trenerami. I który wierzy, że najlepszy trening to ten o minimum koszcie i maksymalnym efekcie. Rozmawiałem z Jackiem Woskiem – trenerem biegaczy długodystansowych, który wychował między innymi Dominiką Napierę i Darkiem Kraśnickim. To odcinek pełen konkretnej, praktycznej wiedzy trenerskiej.
Gościem tego odcinka był Jacek Wosiek – trener biegaczy długodystansowych, nauczyciel wychowania fizycznego i człowiek, który trenowanie traktuje jako hobby przynoszące mu więcej satysfakcji niż cokolwiek innego. Spod jego ręki wyszli między innymi Dominika Napiera, Darek Kraśnicki i kilkoro innych zawodników regularnie pojawiających się na podium mistrzostw Polski.
Jacek wyznaje zasadę, że pracuje na żywym organizmie i dlatego nie rozpisuje planów treningowych na z góry ustalony czas. Ma kierunek i wizję, ale konkretne jednostki ustala na bieżąco, obserwując formę i samopoczucie zawodnika. Uważa, że trener który trzyma się planu bez względu na stan zawodnika, może mu wyrządzić więcej szkody niż dobrego.
Jacek konsekwentnie stosuje zasadę, że trening powinien przynosić efekt przy jak najmniejszym koszcie energetycznym. Zawodnik, który biega 6 razy 1000 metrów po 2:47, a potem na zawodach biega 14:30 na piątkę – to oznaka, że trening jest prawidłowo dawkowany. Gdy odcinki treningowe są znacznie szybsze niż tempo startowe, organizm jest eksploatowany ponad miarę i nie może się odbudować.
W metodologii Jacka kluczowe jest skracanie przerw między odcinkami zamiast zwiększania ich tempa. Dzięki temu organizm cały czas pozostaje w gotowości bojowej i uczy się efektywnego działania w warunkach zmęczenia – co dokładnie dzieje się na zawodach. Z Darkiem Kraśnickim doszli do przerw trzydziestosekundowych na jednostkach, które wielu trenerów uznałoby za niemożliwe do zrealizowania.
Jacek wskazał kilka przyczyn. Polska mocna na 800 i 1500 metrów, bo tam wyniki pojawiają się szybciej i jest więcej startów przynoszących dochód. Długie dystanse wymagają dłuższego czasu inwestycji bez gwarancji powrotu. Brakuje też odwagi w zimowych treningach – na wyspach brytyjskich zawodnicy z wynikami 1:44 na 800 biegają całą zimę piątki i szóstki. U nas to rzadkość.
Jacek mówił długo o tym, jak buduje zaufanie z zawodnikami. Nie zakazuje niczego, ale pokazuje plusy i minusy każdej decyzji. Uważa, że zawodnik który czuje się traktowany poważnie i może mówić o wszystkim, jest bardziej szczery – a ta szczerość jest dla trenera bezcenna przy układaniu obciążeń treningowych.
Ciekawostką w podejściu Jacka jest to, że do jego grupy treningowej regularnie dołączają amatorzy. Ich obecność – praca przy pełnym etacie, rodzina, mimo to przychodzą i zasuwaciężki trening – działa jak naturalny motywator na zawodowych zawodników. Jacek uważa, że to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie może dać swojej grupie: pokazanie, że bieganie jest wartością dla ludzi w każdej sytuacji życiowej.