Pobiegł maraton warszawski jako wróżka, zdobył trzy medale mistrzostw Polski w biegach górskich w jednym sezonie i robi to wszystko z nieodłącznym luzem, który sprawia że kibice go uwielbiają. W tym odcinku rozmawiałem z Kamilem Leśniakiem – biegaczem górskim, ultramaratończykiem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników polskich biegów terenowych. Kamil opowiedział o tym, jak trafił do gór, dlaczego bieganie to nie tylko kilometraż i co naprawdę zdarzyło się na tej setce, gdy skurczem.
Gościem tego odcinka był Kamil Leśniak – biegacz górski i ultramaratończyk, prowadzący fanpage poświęcony bieganiu górskiemu i ultramaraton. Kamil jest rozpoznawalny zarówno z wyników sportowych, jak i z charakterystycznego luzu, który towarzyszy mu na zawodach – na maratonie warszawskim pobiegł w przebraniu wróżki, zbierając fundusze na wybraną fundację. W 2020 roku zdobył trzy medale mistrzostw Polski: srebro na 100 km, brąz na Filtrze i medal w biegach górskich.
Kamil przyznał, że bieganie pojawiło się w jego życiu za sprawą przyjaciół, którzy otworzyli go na zupełnie nowy sposób myślenia o sporcie. Wcześniej próbował piłki nożnej i kilku innych dyscyplin, ale nigdy nie czuł się w pełni sobą. Bieganie w górach, wśród ludzi którzy mają podobne wartości, dało mu poczucie wspólnoty i autentyczności. Ten luz nie jest wymuszony – jest po prostu prawdziwy.
Kamil podkreślał, że te medale nie były efektem intensywnego programu treningowego, lecz raczej mądrego zarządzania formą po trudnym sezonie. Po kilku miesiącach ograniczonego trenowania i bez specjalnych przygotowań do setki, pojechał na zawody z nastawieniem na wynik medalistów i spokojnym tempem. Okazało się, że dobrze znana schematy wyścigów długodystansowych – bieganie z głową, a nie za szybko – przyniosły efekty lepsze niż planował.
Kamil opisał setkę jako zupełnie inne doświadczenie niż maraton. Kryzys nie pojawia się gwałtownie jak ściana trzydziestego kilometra – przychodzi stopniowo i rozciąga się na wiele godzin. Herbata z coli na pięćdziesiątym kilometrze, spontaniczne decyzje taktyczne i moment, gdy organizm chce się zatrzymać, ale głowa mówi dalej – to jest esencja ultramaratonu według Kamila.
Kamil nie zgadza się z obiegową opinią, że biegi górskie to sport drugoligowy, a medale mistrzostw Polski w tej dyscyplinie są łatwe do zdobycia. Wskazuje, że poziom polskich biegaczy górskich rośnie z roku na rok, a zawodnicy którzy przychodzą z biegów ulicznych i lekkoatletyki często mocno się zdziwią konfrontując się z elitą na górskich trasach. Mistrzostwom Polski w tej kategorii towarzyszy coraz bardziej zaciarta rywalizacja.
Kamil regularnie wyjeżdża na obozy na Wyspy Kanaryjskie, gdzie góry mają nawet 3900 metrów wysokości. La Palma, Teneryfa czy Gran Canaria to miejsca, gdzie można trenować w ciepłym klimacie bez tłumów turystów i z dostępem do naprawdę trudnych podejść. W Polsce za najlepsze warunki do treningu górskiego uznaje Tatry, choć przyznaje że dla zawodników przyzwyczajonych do alpejskich profili polska górska trasa bywa rozczarowująca.