W pięćdziesiątym odcinku to ja zamieniłem się rolami i usiadłem po drugiej stronie mikrofonu. Kuba Wiśniewski i Kuba Pawlak z bieganie.pl przepytali mnie ze wszystkiego – od wyników na 1500 metrów, przez moje plany biegowe na przyszłość, aż po to, dlaczego kupiłem kurs na podcast w 2018 roku i czekałem rok zanim nagrałem pierwszy odcinek. Słuchajcie, bo to jeden z tych odcinków, przy których sam się zaskoczyłem tym co powiedziałem.
Pięćdziesiąty odcinek podcastu Świat Okiem Biegacza był wyjątkowy – tym razem to ja zostałem przepytany. Kuba Wiśniewski i Kuba Pawlak z bieganie.pl wzięli mnie pod ogień pytań, które normalnie zadaję swoim gościom. Odcinek nagrywaliśmy wspólnie, łącząc siły obu podcastów.
Moje najlepsze życiówki to 3:01 na 800 metrów, 4:01 na 1500 metrów i 31:07 na 10 km. Na stadionie najlepiej czuję się na 1500 i 3000 metrów, choć na tych dystansach mam też największy niedosyt – te liczby wciąż można poprawić. Na wiosnę chcę pobiec poniżej 15 minut na piątkę i pobić życiówkę na dyszce.
W 2018 roku kupiłem kurs Marka Jankowskiego „Jak zrobić własny podcast” – i czekałem z jego realizacją cały rok. Podcast Świat Okiem Biegacza wystartował dopiero w październiku 2019. Nie żałuję zwłoki – ten rok pozwolił mi przemyśleć format i zbudować pierwsze kontakty. Dziś wiem, że zrobione jest lepsze niż doskonałe, ale wtedy potrzebowałem tego czasu.
Rozmawiam z Kubami o tym, co decyduje o wartości podcastu biegowego. Doszliśmy do wniosku, że nie tytuł gościa, lecz jego autentyczność i zdolność do opowiadania. Bartek Falkowski z ciastkami na balkonie czy Paweł Wysocki z Lublina przyciągają słuchaczy równie mocno jak mistrz Polski. Odbiorcy chcą historii, z którymi mogą się utożsamiać.
Opowiedziałem o założeniu klubu Piekielni Warszawa – miejsca, gdzie biegacze na moim poziomie są jednocześnie nauczycielami, programistami, prowadzącymi sklepy z winem i ojcami. To nie jest klub tylko dla biegaczy – to społeczność ludzi, dla których bieganie jest ważne, ale nie jedyne. I właśnie dlatego tak dobrze mi się tam biega.
Po rozmowie z Bartkiem zaraziłem się myślą o biegach górskich. Chcę spróbować dystansów do 20–30 km po górach i zobaczyć jak się w tym odnajduję. Wiem już, że szybkie bieganie na ulicy nie przekłada się jeden do jednego na biegi górskie – jak mi Bartek pokazał na Kasprowym Wierchu, wkładając mi dziesięć minut przewagi.