Andrzej Witek wraca do podcastu po roku i wraca z Teneryfy – gdzie przez trzy tygodnie trenował na wysokości, biegał po wulkanicznych trasach i po raz pierwszy poczuł, że jego amatorskie bieganie zaczyna wyglądać jak coś bliskiego profesjonalizmowi. Rozmawiałem z nim o tym, jak zmienił swój trening w ciągu ostatnich jedenastu miesięcy, dlaczego Teneryfa to wymarzone miejsce biegowe i co go najbardziej zaskoczyło w pracy trenerskiej z innymi amatorami.
Gościem tego odcinka był Andrzej Witek – biegacz amator z Wrocławia, trener amatorów, autor bloga poświęconego bieganiu. Andrzej był już gościem w jednym z pierwszych odcinków podcastu i wrócił po jedenastu miesiącach z nowymi doświadczeniami i świeżymi przemyśleniami na temat treningu długodystansowego.
Andrzej przyznał, że zmiany na warstwie czysto sportowej były stosunkowo niewielkie – 2020 nie obfitował w ważne starty. Natomiast coraz mocniej stara się swoje amatorskie bieganie upodabniać do podejścia zawodowego: więcej planowania, więcej systematyczności, więcej dbałości o regenerację. Jak sam mówi – coraz bliżej mu do zawodowstwa, choć z nazwy nadal jest amatorem.
Andrzej spędził trzy tygodnie na Teneryfie, gdzie trenował na wysokości, na wulkanicznych trasach o zmiennym profilu i w idealnym klimacie. Teneryfa to według niego jedno z najlepszych miejsc w Europie do zimowych obozów biegowych – łączy dostępną wysokość, różnorodność terenu i warunki pogodowe, których w Polsce po prostu nie ma. Wyjazd utwierdził go w przekonaniu, że środowisko treningowe ma ogromny wpływ na jakość pracy.
Andrzej opisał konkretny wpływ treningu na wysokości na jego wyniki po powrocie. Nawet trzy tygodnie w górach, bez ekstremalnych obciążeń, przynoszą mierzalne efekty – zarówno fizjologiczne, jak i mentalne. Bieganie po trudnym, nierównym terenie wymaga skupienia i angażuje mięśnie, które na płaskim asfalcie pozostają bierne.
Andrzej prowadzi zawodników amatorskich i mówi o tym z pasją. Najtrudniejszym elementem pracy trenerskiej jest dla niego przekonanie podopiecznych do cierpliwości – do tego, żeby nie gonić za wynikiem w każdym treningu, lecz zaufać procesowi budowania formy przez miesiące. Drugi wyzwanie to pomoc w radzeniu sobie z rozczarowaniem, gdy plan nie wychodzi i wyniki nie rosną tak szybko, jak oczekiwano.