Kuba Pawlak zaprosił mnie do Race Pace, żeby porozmawiać o double threshold – metodzie treningowej wywodzącej się ze szkoły norweskiej, którą sam od jakiegoś czasu stosuję. Czy podwójny próg działa tylko dla wyczynowców czy też dla amatorów? Gdzie jest ta granica między metodą a chaosem wynikającym z obserwowania zbyt wielu treningów w internecie? I czy można ją zastosować do biegów górskich i maratonu? To odcinek dla każdego, kto chce zrozumieć, co naprawdę robi różnicę w treningu wytrzymałościowym.
W tym odcinku podcastu Race Pace byłem case study dla rozmowy o podwójnym progu – metodzie spopularyzowanej przez braci Ingebrigtsen i ich trenera Gjerta, opartej na dwóch dziennych jednostkach treningowych realizowanych w tempie progowym. W Polsce temat zaczął się pojawiać coraz częściej, a Kuba Pawlak chciał wiedzieć: jak to działa w praktyce, poza wyczynową lekkoatletyką.
Jestem zawodnikiem, który ma 30 lat, jest w Brooks Trail Team i który stosuje elementy tej metody – dlatego Kuba zaprosił mnie jako konkretny przykład, nie jako teoretyka. Opowiedziałem o tym jak biegi progowe stały się trzonem moich przygotowań do maratonu w Walencji i jak ta metoda sprawdza się w połączeniu z treningiem do biegów górskich.
Jedno z ważniejszych spostrzeżeń tej rozmowy: przez to, że obserwujemy dużo różnych treningów w internecie, zamiast trzymać się jednej koncepcji przez rok lub dwa i zaufać procesowi, mieszamy bodźce od różnych szkół. Ktoś biega krótkie podbiegi, ktoś długie, ktoś biegi progowe 20-minutowe, ktoś interwały. I wynik często jest taki, jaki jest – czyli przeciętny.
Ustaliliśmy, że do pewnego poziomu każdy biegacz będzie się poprawiał niezależnie od metody, o ile będzie trenował systematycznie. Granica, od której warto świadomiej myśleć o strukturze treningu, to okolice 40 minut na dyszce. Poniżej tego progu szczegóły metodyczne zaczynają grać coraz większą rolę.
Rozmawialiśmy też o tym, czy koncepcja podwójnego progu da się przeformatować na biegi górskie. Moja odpowiedź: tak, ale wymaga adaptacji – nachylenie terenu, zmienność trasy i technika zbiegów sprawiają, że utrzymanie stałego tempa progowego jest trudniejsze. Kluczem pozostaje kontrola intensywności, nie prędkości.