Przeszła z 400 metrów na 800 metrów i do dziś uważa że to jest zabójczy dystans – trudniejszy psychicznie i fizycznie niż krótszy sprint. Aneta Lemiesz – była polska biegaczka, która wzięła srebrny medal na Mistrzostwach Świata Juniorów i reprezentowała Polskę na kilku imprezach rangi europejskiej – dziś prowadzi biegaczy masters i sama startuje w kategorii wiekowej 35+. W tym odcinku rozmawialiśmy o tym, jak wygląda praca w instytucie sportu, dlaczego polska lekkoatletyka ma systemowy problem i czy kariera zawodnika masters może przynosić tyle samo radości co elitarne mistrzostwa.
Gościem tego odcinka była Aneta Lemiesz – była polska biegaczka specjalizująca się w biegu na 400 i 800 metrów, srebrna medalistka Mistrzostw Świata Juniorów w Santiago, wielokrotna reprezentantka Polski. Rekordy życiowe: 52.68 na 400 m i 1:59.93 na 800 m. Dziś pracuje w Instytucie Sportu, gdzie m.in. bierze udział w europejskim projekcie badającym połączenie kariery sportowej z edukacją u młodych zawodników. Prowadzi też własny klub sportowy i startuje w kategorii masters.
Aneta przyznała, że jadąc do Santiago w 2000 roku, nie jechała jako faworytkka. Srebrny medal był dla niej samej ogromnym zaskoczeniem. Na 400 m z wcześniejszego rekordu polepszyła wynik w półfinale do 50.51, a w finale pobiegła 1:58-coś. Nikt tego się nie spodziewał. Na tych samych mistrzostwach złoto na 400 m zdobył Marek Plawgo – to był wyjątkowy dzień dla polskiej lekkoatletyki.
Aneta wyjaśniła to bardzo obrazowo. Na 400 m biegniesz i wiesz, że zaraz skończy się wysiłek. Na 800 m po pięciuset metrach pojawiają się kwas mlekowy, zmęczenie i konieczność świadomego taktycznego myślenia – co sprawia, że to jest jeden z psychicznie najtrudniejszych dystansów w lekkoatletyce. Przejście z 400 na 800 m wymagało od niej kompletnej przebudowy treningu i mentalności.
Po Mistrzostwach w Santiago otrzymała propozycje ze studiów w USA. Zdecydowała się na Brigham Young University w Utah, gdzie przez trzy lata studiowała ekonomię i rozwijała sportowo pod okiem trenera. Trening w Stanach kładł większy nacisk na siłownię i ćwiczenia ogólnorozwojowe niż w Polsce. To właśnie tam zadebiutowała na 800 metrów i pobiła granicę dwóch minut.
W 2008 roku operacja ścięgna Achillesa zatrzymała Anetę na długie miesiące. Bez trenera, bez wsparcia związku, bez perspektyw powrotu do formy – podjęła decyzję o zakończeniu wyczynowej kariery. Dziś, z perspektywy czasu, nie żałuje. Trafiła do Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, gdzie przez dziesięć lat pracowała między innymi przy organizacji wyjazdów kadry na mistrzostwa i igrzyska.
Aneta powróciła na bieżnię w kategorii masters i dziś z zapałem startuje w mistrzostwach Europy i świata w kategorii 35+. Zdobywa medale, bije rekordy tras i uważa, że radość ze startu w tej kategorii jest co najmniej tak samo intensywna jak w elicie. Równolegle prowadzi własny klub sportowy, który skupia głównie zawodników masters – ludzi, którzy w pewnym momencie życia odkryli, że bieganie jest ich pasją i nie zamierzają z niej rezygnować.