Czy można przez dwadzieścia lat biegać na najwyższym poziomie, zdobywać medale mistrzostw Europy, przechodzić dwie poważne operacje i dalej kochać ten sport? Bartosz Nowicki – brązowy medalista halowych Mistrzostw Europy na 1500 metrów z Paryża 2011 roku – udowadnia, że tak. W tym odcinku opowiedział mi co jest najważniejsze w treningu, dlaczego regeneracja to nie odpoczynek od sportu ale jego integralna część – i czego uczy praca z młodymi zawodnikami, czego żaden start na mistrzostwach nie nauczy.
Gościem tego odcinka był Bartosz Nowicki – były polski biegacz na 1500 metrów, brązowy medalista halowych Mistrzostw Europy z Paryża 2011 roku, mistrz Europy Juniorów z 2003 roku. Rekordy życiowe: 1:46 na 800 m i 3:35 na 1500 m. Dziś Bartek jest żołnierzem zawodowym i trenerem lekkoatletyki w Szczecinie – prowadzi zawodników z różnych dyscyplin.
Bartek dorastał w Policach koło Szczecina, gdzie warunki do uprawiania sportu były wyjątkowo dobre – duża sekcja biegowa, szkoła sportowa i co ważne, młody trener Robert Leszczyński, który zaraził go bieganiem. Jako wychudzone dziecko ze szkoły sportowej odkrył, że na podbiegu i w biegach średnich jest wyraźnie lepszy od rówieśników. To był pierwszy sygnał.
Bartek przeszedł dwie poważne operacje stopy – jako siedemnastolatek i jako dwudziestolatek. Obie były następstwem zbyt intensywnego treningu przy niewystarczająco ukształtowanym kośćcu. Co ciekawe, po każdej operacji wracał silniejszy – bo przerwa wymuszała pracę nad słabymi punktami i mądrą rehabilitację. Dziś mówi, że kontuzje nauczyły go więcej niż jakikolwiek udany sezon.
Bartek wielokrotnie podkreślał, że regeneracja to nie nagroda za ciężki trening – to jego integralna część. Mocny trening bez odpowiedniej regeneracji to jak nabieranie wody sitkiem: cały wysiłek wychodzi i nic nie zostaje. Ta zasada dotyczy zarówno snu, diety, jak i umiejętności odpuszczenia w dniu gdy forma nie dopisuje.
Bartek opowiedział, że najtrudniejszym elementem pracy trenerskiej jest powstrzymanie się od oceniania zawodnika na podstawie jednej jednostki treningowej. Nie wiesz czy dziecko zjadło dziś śniadanie, ile spało, co przeżyło w szkole. Trener, który reaguje na każde słabsze powtórzenie złością lub frustracją, niszczy relację i pewność siebie zawodnika. Kluczem jest obecność, nie ocena.
Bartek współpracował z psychologiem sportowym pod koniec kariery zawodowej i wysoko ocenia to doświadczenie. Jednocześnie zaznaczył, że nie każdy sportowiec potrzebuje psychologa – niektórzy radzą sobie znakomicie bez tej pomocy. Kluczowe jest natomiast to, żeby duże starty rangi mistrzowskiej nie były dla zawodnika jedynymi w życiu momentami presji. Brak doświadczenia w radzeniu sobie ze stresem robi wtedy zawodnikowi krzywdę.