Holender, 24 lata, 13:13 na 5000 metrów – w biegu, w którym Joshua Cheptegei pobił rekord świata. Mike Foppen to zawodnik, który przez dwa miesiące pandemii nie założył kolców, biegał bazę po 140 km tygodniowo i właśnie dlatego 2020 był przełomem jego kariery. W tym odcinku – nagranym po angielsku, opisanym po polsku – Mike tłumaczy jak naprawdę wygląda trening na 5000 metrów, dlaczego ataki paniki dopadły go w środku najlepszego sezonu życia i co to znaczy, że praca fizyczna i mentalna to naczynia połączone.
Gościem tego odcinka był Mike Foppen – holenderski biegacz długodystansowy, rekordzista kraju na 3000 i 5000 metrów. Ma 24 lata i od ponad trzynastu lat trenuje pod okiem tego samego trenera, Joshuy Mollsa. Z wykształcenia jest psychologiem – skończył licencjat i połowę magistra, zanim skupił się wyłącznie na przygotowaniach olimpijskich. Sam siebie opisuje jako biegowego nerda, który zna życiówki niemal każdego zawodnika na świecie.
Życiówka Mike’a to 13:13 na 5000 metrów – wynik uzyskany w Monako na mityngu Diamentowej Ligi, w tym samym biegu, w którym Joshua Cheptegei ustanowił rekord świata. Na 3000 metrów Mike pobił holenderski rekord wynikiem 7:37, należący wcześniej do legendy holenderskiego biegania na 1500 metrów.
Kiedy igrzyska zostały przełożone, Mike nie marnował czasu. Przez kilka miesięcy – od marca do czerwca – biegał wyłącznie bazę, około 140 km tygodniowo, bez kolców, bez ciężkich jednostek torowych. Jak sam mówi, wielu zawodników w normalnym sezonie za szybko skraca ten okres bazowy i od razu wchodzi w jakość. On dostał czas, żeby zbudować solidny fundament – i gdy zawody wróciły, wszystko zagrało.
Podczas pandemii Mike pobiegł 5 km w lokalnym parku – 13:41 – i okazało się, że to nowy rekord Holandii, tylko nieoficjalny. Organizatorzy dużych zawodów w jego mieście szybko zareagowali: zorganizowali małą imprezę dla dwunastu holenderskich elitarnych biegaczy, w niedzielny poranek, bez numerów startowych, wśród osób spacerujących z psami. Mike pobiegł 13:31 i oficjalnie ustanowił rekord. To był pierwszy bieg w sezonie i pierwszy sygnał tego, co miało nadejść.
Mike opisał swoją strukturę treningową bardzo konkretnie. Trzon to praca bazowo-progowa: 8 razy 1 km z przerwą 200–400 m w tempie około 3:00–3:05 na kilometr – nic spektakularnego, ale konsekwentnie realizowane przez długi czas. Przed ważnym startem Mike realizuje dwie specyficzne jednostki.
Pierwsza jednostka to trzy serie czterech czterosetek w rosnącym tempie: pierwsze serie w tempie 10 km, drugie w tempie 5 km, trzecie w tempie 3 km – z krótką przerwą. Druga jednostka, którą Mike uważa za swój najcięższy trening w historii, to cztery razy 1200 metrów z przerwą 400 m w tempie 2:37–2:38 na kilometr. Ten trening wykonał dziesięć dni przed Monako, razem z Marcinem Lewandowskim, w bardzo wietrznych warunkach we włoskiej Chiavenne.
W 2019 roku Mike gonił standard Mistrzostw Świata na 5000 metrów, startując w kolejnych miastach co kilka dni. Na pokładzie samolotu do Włoch dostał pierwszego ataku paniki w życiu. Był zszokowany – zawsze uważał się za kogoś odpornego psychicznie. Tymczasem kumulacja: przeprowadzka, pisanie pracy magisterskiej, podróże i starty, po prostu przeciążyła system.
Po kilku sesjach z psychologiem Mike zrozumiał jedno: praca fizyczna i praca mentalna nie są oddzielnymi naczyniami – są połączone. Przeprowadzka, pisanie pracy, podróże – to wszystko kosztuje energię psychiczną, nawet jeśli ciało czuje się dobrze. Dlatego po obronie licencjatu wziął rok przerwy od studiów i skupił się wyłącznie na bieganiu. Ten rok był bezpośrednim preludium do przełomowego sezonu 2020.
Mike walczył o standard olimpijski na 5000 metrów – pobiegł go w Monako, ale z powodu pandemii wynik nie został zaliczony. Planował ponownie zaatakować standard na specjalnie zorganizowanym mityngu. Na pytanie o tremę przed wielkimi startami Mike odpowiedział spokojnie: za każdym razem wchodzisz na nowy poziom i jest stres, ale im dłużej na tym poziomie biegasz, tym łatwiej. Na starcie w Monako skupił się wyłącznie na własnym wyścigu z europejską grupą – nawet nie zauważył, że Joshua Cheptegei biegnie obok i bije rekord świata.