Ile kalorii naprawdę spalasz podczas treningu? Czy kawa wypłukuje magnez? I dlaczego mała restrykcja kaloryczna działa lepiej niż głodówka? Bartosz Florczak – dietetyk sportowy i wykładowca Global Sports Academy – rozbił w tym odcinku większość mitów, które krążą w środowisku biegaczy. Rozmawiałem z nim też o tym, jak pracuje z Bartkiem Przedwojewskim i dlaczego autorytarne podejście dietetyka może zniszczyć efekty najlepszego nawet treningu.
Gościem tego odcinka był Bartosz Florczak – dietetyk sportowy, wykładowca w Global Sports Academy, współpracujący między innymi z Bartkiem Przedwojewskim. Bartosz sam ma za sobą fascynację kulturystyką, lata ważenia jedzenia co do grama i budowania masy mięśniowej – i właśnie to doświadczenie sprawia, że rozumie pułapki, w które wpadają sportowcy.
Bartosz opowiedział, że praca z zawodnikiem na poziomie Bartka polega przede wszystkim na niedopuszczeniu do przeszkadzania mu – a nie na rewolucji w diecie. Rola dietetyka to jeden procent całości przygotowań, ale ten jeden procent może zadecydować o wyniku. Bartosz dostosowuje zalecenia do trybu życia Bartka: zmieniającego się grafiku służby, obozów wysokościowych i wielogodzinnych treningów, po których apetyt jest minimalny.
Bartosz wymienił trzy główne błędy, które widzi najczęściej. Pierwszy to przeszacowanie własnej aktywności fizycznej i traktowanie każdego treningu jako przepustki do jedzenia bez ograniczeń. Drugi to brak świadomości żywieniowej i uleganie dietom modowym – detoksom, głodówkom, diecie keto. Trzeci to nierealistyczne oczekiwania dotyczące tempa zmian – chęć odchudzenia się w dwa tygodnie po miesiącach niedbania o odżywianie.
Jeśli ktoś chce schudnąć dwa kilogramy przed maratonem, Bartosz rekomenduje deficyt rzędu 150–300 kalorii dziennie, a nie 500–1000. Powód jest prosty: mały deficyt pozwala realizować treningi w stu procentach, nie wywołuje adaptacji metabolicznych i zostawia pole do dalszej pracy. Przy głębokim deficycie organizm zaczyna walczyć z redukcją, wyniki sportowe spadają i cały wysiłek idzie na marne.
Bartosz wielokrotnie podkreślał, że najważniejsza jest relacja z jedzeniem – nie perfekcja. Pizza i piwo raz na jakiś czas nie zniszczą żadnej formy. Problem pojawia się gdy sportowiec traktuje każde odstępstwo jako katastrofę i próbuje je odkupić dodatkowym kardio. To jest właśnie podejście, które prowadzi do zaburzeń odżywiania, a nie do lepszych wyników.
Bartosz rozwiał kilka popularnych mitów. Czarna kawa ma praktycznie zero kalorii – problemy zaczynają się przy kawach ze Starbucksa z bitą śmietaną, karmelowym sosem i dwoma porcjami syropu. Mit o wypłukiwaniu magnezu przez kawę jest mocno przesadzony – musiałbyś wypijać powyżej dziesięciu filiżanek dziennie, żeby rzeczywiście zaobserwować jakiekolwiek niedobory. I tak samo nieuzasadnione jest twierdzenie, że kawa działa diuretycznie silniej niż inne napoje.