Rekordzista Polski na mile, biathlonista przez dzieciństwo, a teraz jeden z lepszych polskich długodystansowców – i do tego przedsiębiorca, który razem z trenerem Michałem Frąckowiakiem stworzył kurs poprawy techniki biegu oparty na testach klinicznych. W tym odcinku rozmawiałem z Dawidem Maliną z Rybnika, który biega 14:16 na piątkę i 29:27 na dychę, prowadzi grupę biegową Inżynieria Biegania i właśnie wypuścił coś, czego wcześniej w Polsce nie było.
Gościem tego odcinka był Dawid Malina – biegacz długodystansowy z Rybnika, trener biegania i współtwórca projektu Inżynieria Biegania. Dawid przez kilkanaście lat trenował biathlon pod okiem trenera, córki Tomasza Sikory – legendy polskiego biathlonu. To właśnie bliskie sąsiedztwo tej dyscypliny ukształtowało jego pierwsze kroki sportowe. Z czasem porzucił karabin na rzecz samego biegania i dziś może pochwalić się wynikami 14:16 na 5000 metrów i 29:27 na 10000 metrów – w Polsce to nieliczna elita.
Dawid opowiadał o tym z wyraźnym sentymentem. Biathlon fascynuje go bardziej jako widowisko – nieprzewidywalność, wspólny start, walka do ostatniej sekundy. Czyste bieganie na stadionie jest piękne, ale dla widza z zewnątrz trudne do oceny. Dawid ma za sobą własne próby popularyzowania lekkiej atletyki – i widzi, że droga jeszcze długa.
Pod koniec 2019 roku Dawid doznał zapalenia kaletki starej w wyniku przeciążenia na siłowni. Trzy miesiące przerwy w kluczowym okresie przygotowawczym. Z tej kontuzji wyciągnął lekcję: to, że jesteś w stanie wykonać dany trening, nie oznacza, że ten trening jest dla ciebie dobry. Organizm często znosi więcej, niż powinien – i płaci za to później.
Dawid zmienił trenera i przeszedł na współpracę z Michałem Frąckowiakiem. Zredukował tygodniowy kilometraż ze 140–180 do około 100–120 kilometrów. Jednocześnie poprawiła się jakość poszczególnych jednostek – więcej płatków, ćwiczeń motorycznych i świadomego budowania techniki. Efekty na razie jeszcze w budowie, ale kierunek jest jasny.
Inżynieria Biegania to projekt, który Dawid tworzy wraz z partnerami w kilku miastach Śląska. Obejmuje treningi grupowe, obozy w górach, plany treningowe i – co najciekawsze – kurs do samodzielnej oceny techniki biegu oparty na testach klinicznych. Kurs opracował Michał Frąckowiak, były sprinter z wynikami na poziomie finału igrzysk.
Zamiast mówić zawodnikowi „popraw ułożenie stopy” albo „trzymaj prostsze biodra”, Michał szuka przyczyny dysfunkcji – i nad nią pracuje. Kurs zawiera ponad dwadzieścia testów klinicznych, które każdy może przeprowadzić sam w domu, a następnie na podstawie wyników zidentyfikować słabe ogniwa. To prewencja, nie korekcja.
Dawid od półtora roku współpracuje z dietetykiem Robertem Ruchem. Przyznał, że wcześniej nie doceniał znaczenia odżywiania – teraz je pięć pełnowartościowych posiłków dziennie i rozumie, jak bardzo regeneracja zależy od tego, co wkładamy w organizm. Nauczył się zasad, nie schematów – i to mu odpowiada bardziej niż rozpisane gramaturą diety.
Dawid ma niespełna półtoraroczne dziecko. Przyznał wprost, że ojcostwo zmieniło hierarchię priorytetów – rodzina i praca są na pierwszym miejscu, bieganie dopiero potem. To nie znaczy, że biega mniej, ale że biega z większą świadomością wartości tego czasu. Mniej wyrzutów sumienia za odpuszczony trening, więcej radości z czasu spędzonego z synem.