Cykl biegów przełajowych City Trail obchodził dziesiąte urodziny – i choć pandemia pokrzyżowała świętowanie, to historia projektu pozostaje niesamowita. Rozmawiałem z Piotrem Książkiewiczem, współtwórcą City Trail, o tym jak bieg dla kilkunastu znajomych zamienił się w ogólnopolski cykl z tysiącami uczestników. Piotrek opowiedział też, jak pandemia wywróciła do góry nogami pracę organizatora biegów, dlaczego biegi wirtualne nie mają sensu i jak naprawdę działa sponsoring w polskim bieganiu.
Gościem tego odcinka był Piotr Książkiewicz – biegacz, organizator biegów i współtwórca cyklu City Trail. Piotrek jest też trenerem z wykształcenia – ukończył AWF i łączy wiedzę trenerską z doświadczeniem organizacyjnym w Fundacji Krok do Natury. Przez lata budował City Trail od zera, od lokalnego biegu w Poznaniu do ogólnopolskiego cyklu obejmującego kilkanaście miast.
Początki były skromne – Piotrek wraz z przyjacielem Piotrem Gąsowskim chcieli mieć miejsce, gdzie zimą mogą regularnie sprawdzać swoją formę biegową. W Poznaniu brakowało takich zawodów jesienno-zimowych, więc postanowili je stworzyć. Pierwszy bieg odbył się ósmego stycznia 2010 roku i przyciągnął zawodników takich jak Michał Bartoszak. To był sygnał, że projekt ma potencjał. Jedenaście lat i kilkanaście miast później City Trail jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych cykli biegowych w Polsce.
Piotrek opisał marzec 2020 roku jako czas ciągłego chaosu i zmieniających się planów. Każdy komunikat ministerstwa zdrowia niweczył wypracowaną koncepcję. W końcu city trail odwołał pozostałe biegi sezonu po pięćdziesięciu tygodniach nieprzerwanych zawodów. Przez sześć miesięcy czworo pracowników fundacji pracowało na pełnych obrotach – nie organizując ani jednego biegu, lecz odwołując je i szukając nowych formatów.
Piotrek mówił otwarcie, że biegi wirtualne nie są odpowiedzią na potrzeby uczestników biegów miejskich. Atmosfera, spiker, punkt startowy, inni zawodnicy, countdown – to elementy, których żaden wirtualny bieg nie zastąpi. Kilkumiesięczna przygoda z biegami wirtualnymi przyniosła organizatorom dużo pracy i mizerne efekty finansowe. Fundacja wyszła z tego okresu z poczuciem, że doświadczenie jest cenne, ale kierunek był błędny.
Piotrek ujawnił kulisy finansowania imprez biegowych. W przypadku City Trail – głównym źródłem przychodu jest wpisowe i partnerstwo z ING/Nationale-Nederlanden, które od początku wspiera cykl. Bez tego partnera cykl w obecnej skali byłby niemożliwy. Biegi górskie jak Chudy Wawrzyniec finansują się praktycznie wyłącznie z wpisowego. Koszty policji, zabezpieczenia medycznego i znakowania tras potrafią różnić się wielokrotnie w zależności od lokalizacji.
Piotrek podzielił się przemyśleniami na temat systemu nagród w polskich biegach. Jego zdaniem minimalnym standardem jest wpisanie wartości nagród do regulaminu, żeby zawodnik wiedział na co może liczyć. Fundacja Krok do Natury zawsze tak robi. Zdarza się jednak, że biegi z bogatymi sponsorami w nazwie nagradzają zwycięzców statuetką i ściskiem ręki – co jest jego zdaniem brakiem szacunku wobec zawodników, którzy poświęcają miesiące przygotowań.