Człowiek, który pamięta wyniki większości polskich biegaczy z ostatnich 25 lat i potrafi o każdym z nich opowiedzieć historię. W tym odcinku rozmawiałem z Łukaszem Panfilem – dziennikarzem sportowym, autorem książki o Bronisławie Malinowskim „Przeszkodowiec” i spikerem największych biegów ulicznych w Polsce. Łukasz zdradził jak przez przypadek trafił za mikrofon, dlaczego polska lekkoatletyka ma kłopot z przyciąganiem kibiców i jak napisać książkę, na którą czeka się sześć lat.
Gościem tego odcinka był Łukasz Panfil – dziennikarz portalu maratonpolski.pl, autor książki „Przeszkodowiec” poświęconej Bronisławowi Malinowskiemu, spiker komentujący największe polskie biegi uliczne i lekkoatletyczne, a przez wiele lat aktywny biegacz z wynikami 1:26 w półmaratonie i 2:25 w maratonie. Łukasz jest też człowiekiem z prawdopodobnie najlepszą pamięcią do polskich wyników lekkoatletycznych.
Łukasz opowiedział historię swojego pierwszego komentowania imprezy biegowej – półmaratonu śladami Bronisława Komorowskiego w Grudziądzu w 2013 roku. Planowy spiker utknął w tłumie biegaczy i nie zdążył na metę. Łukasz trzymał mikrofon przez przypadek i musiał go nie oddać. Zaczął mówić do przyjaciół, bo tak sobie wyobraził słuchaczy. I jakoś wyszło.
Łukasz wyjaśnił różnicę, która na początku go poraziła. Sam potrafił opowiedzieć historię zawodnika, przekazać statystyki i fakty. Ale nie potrafił budować emocji, modulować głosem, wciągać tłum w akcję. To obserwując Kubę Wiśniewskiego zrozumiał, że dobry spiker to ktoś, kto sprawia, że kibic na mecie czuje się jak na finale mistrzostw świata – nawet gdy biega 30 minut na dychę.
Łukasz pracował nad książką o Bronisławie Malinowskim sześć lat. Pierwsza myśl pojawiła się w 2010 roku, ale paraliżował go sam rozmiar postaci – Malinowski to człowiek zapomniany przez mainstream, a jednak jeden z największych polskich lekkoatletów w historii. Przez te sześć lat zbierał materiały, rozmawiał ze świadkami, zanurzał się w epoce lat 70. i 80.
Łukasz mówił o tym z wyraźną frustracją. Malinowski był mistrzem olimpijskim, rekordzistą Europy, legendą swoich czasów. A dziś większość Polaków go nie zna. Według Łukasza to symptom szerszego problemu – lekkoatletyka w Polsce nie potrafiła przez dekady budować własnej narracji i pielęgnować historii.
Łukasz ma jasną diagnozę: problemem jest show. Biegi uliczne w Polsce są organizowane na naprawdę wysokim poziomie – porównywalnym z najlepszymi na świecie. Ale imprezy stadionowe to często chaos, opóźnienia i pustki na trybunach. Żeby przyciągnąć kibiców, trzeba zbudować doświadczenie – oprawę, emocje, narrację. I trzeba zacząć od dzieci.