Mariola Ślusarczyk – ŚOB #003

Złoty medal mistrzostw Polski to spełnienie marzeń – ale co kryje się za nim, gdy nikt nie patrzy? W tym odcinku rozmawiałem z Mariolą Ślusarczyk, złotą medalistką mistrzostw Polski na 3000 metrów z przeszkodami, która bez ogródek opowiedziała mi o depresji, problemach ze snem, walce z własną głową i o tym, że prawdziwy sukces smakuje najlepiej, gdy masz z kim się nim podzielić. To jedna z tych rozmów, po której długo się myśli – nie tylko o bieganiu.

Kim jest Mariola Ślusarczyk?

Gościem tego odcinka była Mariola Ślusarczyk – biegaczka specjalizująca się w biegu na 3000 metrów z przeszkodami, złota medalistka mistrzostw Polski w Radomiu. To zawodniczka, która od lat jest w czołówce polskich biegów przeszkodowych, wielokrotna medalistka – choć złoto długo jej uciekało. Mariola trenuje bez wsparcia polskiego związku, sama finansuje swój sport, pracuje zawodowo i mimo to konsekwentnie walczy o swoje marzenia. W naszej rozmowie pokazała, że sportowa kariera to nie tylko wyniki – to przede wszystkim praca nad sobą, głową i otoczeniem, które cię wspiera albo ciągnie w dół.

Złoto, które długo czekało

Mariola wielokrotnie była medalistką mistrzostw Polski, ale złoty medal przez lata jej się wymykał. Zawsze gdzieś na ostatnich metrach ktoś ją wyprzedzał. W Radomiu w końcu to ona była pierwsza na mecie – i jak sama przyznała, był to jeden z najpiękniejszych momentów jej sportowego życia. Na trybunach czekała cała rodzina, przyjaciółki z lat treningów i osoby, które nigdy wcześniej nie widziały jej na zawodach. Te zdjęcia, jak mówiła, wydrukuje w dużym formacie i będzie mieć na całe życie.

Psychika – największy przeciwnik na starcie

Jednym z najważniejszych wątków naszej rozmowy była kwestia psychiki zawodnika. Mariola przyznała wprost, że należy do grupy biegaczy, którzy świetnie wyglądają na treningach, ale na zawodach nie zawsze potrafią pokazać to, na co ich stać. To zjawisko, które zna wielu sportowców – i wielu amatorów. Rozmowa o tym była szczera i odważna, bo temat nie jest łatwy.

Dlaczego trening to za mało

Mariola tłumaczyła, że przygotowanie fizyczne to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to głowa – nastawienie, wiara w siebie i to, co dzieje się w środku zawodnika na kilka godzin przed startem. Sama przyznała, że myśli o współpracy z psychologiem sportowym, bo dostrzega, że są rzeczy, których sama nie jest w stanie w sobie zobaczyć. Ktoś z zewnątrz, kto spojrzy świeżym okiem, może wychwycić blokady, które wydają się błahe, a w rzeczywistości decydują o wyniku.

Dlaczego sportowcy boją się psychologa

Mariola zastanawiała się głośno, dlaczego tak wielu zawodników odrzuca myśl o pomocy psychologicznej. Jej zdaniem to kwestia dumy i niechęci do przyznania się do słabości. Młodzi sportowcy szczególnie chcą być postrzegani jako silni, nieomylni, gotowi na wszystko. Przyznanie się, że coś nie gra w głowie, wydaje im się oznaką słabości – a tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Dodała też, że zmieniły się czasy: 30 lat temu sport był dla wielu jedyną drogą do lepszego życia, więc walczono bez oglądania się na nic. Dziś mamy więcej wyjść awaryjnych – i to też wpływa na mentalność zawodników.

Trzy życiowe dołki, o których mało kto wie

Mariola opowiedziała mi o trzech trudnych momentach swojej kariery z niezwykłą szczerością. To były rzeczy, o których większość sportowców nie mówi publicznie – i właśnie dlatego ta rozmowa wybrzmiała tak mocno.

Zderzenie z rzeczywistością po liceum

Pierwszy poważny kryzys przyszedł, gdy Mariola skończyła szkołę mistrzostwa sportowego i została skreślona z listy szkolenia polskiego związku. Z życia, w którym miała wszystko zapewnione – miejsce zamieszkania, treningi, plan dnia – nagle trafiła do Warszawy, gdzie pracowała na Okęciu, trenowała na Bielanach i studiowała na Ursynowie. Więcej czasu spędzała w autobusie niż na regeneracji. Mimo to – a może właśnie dlatego – tamten sezon wyszedł jej zaskakująco dobrze.

Depresja i 4 godziny snu na dobę

Drugi i najtrudniejszy dołek to depresja, przez którą Mariola przeszła cztery lata temu. Problemy prywatne sprawiły, że nie spała, nie potrafiła się skupić na treningu, a jej psychika była na skraju wyczerpania. Wiedziała, że startuje na mistrzostwach Polski w Krakowie w fatalnym stanie – i tylko ona wiedziała, jak bardzo. Wszyscy wokół spodziewali się medalu. Ona spodziewała się, że jej organizm po prostu nie wytrzyma. Wytrzymał. Zdobyła brąz – i jak sama przyznała, ten medal znaczył dla niej więcej niż ktokolwiek z zewnątrz mógł sobie wyobrazić.

Zmęczenie bieganiem i trzy miesiące imprezowania

Trzeci kryzys był inny – to nie był dramatyczny dołek, ale głębokie zmęczenie. Mariola miała dość biegania, dość walki o wyniki, które nie przychodziły. Wzięła sobie najdłuższe wakacje w karierze. Trzy miesiące przerwy, sporo imprezowania – i wtedy poznała Pawła. To właśnie rozmowy z nim pomogły jej podjąć decyzję: zostaje, ale zmienia podejście.

Trener, który słucha

Ważnym tematem naszej rozmowy była relacja zawodnik–trener. Mariola miała w karierze czterech trenerów i przyznała, że z każdym powinna była rozstać się trochę wcześniej. Zbyt długo trwała przy niektórych współpracach ze względu na przywiązanie i lojalność – kosztem własnego rozwoju.

Trener Jacek – konkretność i elastyczność

Obecny trener Marioli, trener Jacek, to dla niej zupełnie inna liga. Od pierwszej rozmowy postawił konkretne pytanie: czy zależy jej na medalach, czy na wynikach. Mariola wiedziała od razu – na wynikach, bo marzy jej się przebicie granicy 10 minut na przeszkodach. Trener bierze pod uwagę jej sytuację życiową: pracuje zawodowo, sama opłaca mieszkanie i treningi, nie ma statusu kadrowicza. Dostosowuje plany na bieżąco, zmienia trening w trakcie obozu, jeśli widzi, że coś nie gra. Mariola opisywała z rozbrajającą szczerością sceny z obozu, gdy trener wieczorem jeszcze nie wiedział, co będą robić rano – bo kombinował, żeby trening był jak najlepiej dopasowany. I właśnie to ceni najbardziej.

Bieganie, miłość i życie poza torem

Mariola opowiedziała też o tym, jak poznała swojego partnera Pawła – na wspólnym wybieganiu w Lesie Bielańskim. Ich znajomość zaczęła się od przypadkowego spotkania, które oboje początkowo zbyli milczeniem. Dopiero kilka miesięcy później, gdy Paweł przyjechał z gorącą zupą, gdy Mariola była chora, coś zaczęło się zmieniać.

Czy biegacze powinni być razem z biegaczami?

Zapytałem Mariolę wprost, czy warto wiązać się z kimś, kto też biega. Jej odpowiedź była bardzo dojrzała: to nie kwestia wspólnych zainteresowań, ale charakteru i wzajemnego wsparcia. Partner, który rozumie, że wyjeżdżasz na trzymiesięczny obóz, że jesteś zmęczona, że masz gorsze okresy – to skarb niezależnie od tego, czy sam biega. Paweł biega amatorsko, uwielbia sport, ale różnią się od siebie. I właśnie to, jak mówiła Mariola, równoważy ich związek.

Ciało, waga i presja wyglądu

Mariola poruszyła też temat, który rzadko pojawia się w rozmowach z polskimi biegaczami – presja wyglądu i obsesja na punkcie wagi. Przyznała, że sama przez lata katowała się dietą, jadła dramatycznie mało i w pewnym momencie straciła siły do biegania oraz zaczęła mieć poważne problemy zdrowotne. Schudła – ale za jaką cenę.

Dla wszystkich dziewczyn, które nie są patyczkami

Mariola skierowała do młodych biegaczek bardzo konkretny przekaz: można biegać szybko i zdobywać medale mistrzostw Polski bez bycia szczupłą sylwetką z katalogu. Sama przez to przeszła, sama słyszała w liceum, że jest za gruba na bieganie. I mimo to biegała – i wygrywała. Poleciła też książkę „Obsesja piękna” jako lekturę obowiązkową dla każdej dziewczyny, która zbyt wiele uwagi poświęca swojemu wyglądowi kosztem zdrowia i radości z ruchu.

Najnowsze odcinki podcastu

Sebastian Białobrzeski o treningu do biegów ultra

Nie dotyczy to tylko Ciebie. Codzienne problemy biegaczy.

Moje błędy biegowe w 2025 roku