Czwarty zawodnik mistrzostw Europy na 800 metrów, wielokrotny medalista mistrzostw Polski i człowiek, który na bieżni nie zna pojęcia „przyjaciel” – nawet gdy naprzeciwko stoi rodak. W tym odcinku rozmawiałem z Michałem Rozmysem, jednym z najlepszych polskich biegaczy na średnim dystansie. Michał mówił szczerze o życiu zawodowca w Polsce – obozach w Kenii, roli grupy treningowej i o tym, dlaczego sam na siebie wywiera największą presję.
Gościem tego odcinka był Michał Rozmys – zawodowy biegacz specjalizujący się w biegu na 800 i 1500 metrów. Czwarty zawodnik mistrzostw Europy na 800 metrów w Berlinie w 2018 roku, wielokrotny medalista mistrzostw Polski, złoty medalista Igrzysk Wojskowych 2019 na 800 i 1500 metrów, laureat Universiad. Trenuje pod okiem swojego trenera od 2014 roku, często razem z Krystianem Zalewskim.
Michał podchodził do kwarantanny z pełnym profesjonalizmem. Trenował dalej, jakby sezon miał się odbyć – bo wierzył, że forma wypracowana teraz nie może pójść na marne. Najtrudniejszy był moment, gdy zamknięto stadion i lasy. Rozwiązanie: polne drogi między wioskami i jeden radiowóz, który sprawdzał, czy bieganie to praca. Trener potwierdził, że tak.
Główny cel roku był oczywisty: igrzyska olimpijskie w Tokio. Michał do ostatniej chwili wierzył, że się odbędą. Gdy decyzja zapadła, skupił się na treningu – bo igrzyska za rok też wymagają przygotowań.
Michał ocenił rok 2019 jako przełomowy. Złoto na Igrzyskach Wojskowych, Universiade, świetne wyniki na obu dystansach. Jedynym rozczarowaniem był brak kwalifikacji na mistrzostwa świata w Doha – ale Michał przyjmuje to ze spokojem i traktuje jako kolejną motywację.
Michał opisał to z rozbrajającą szczerością: na starcie włącza się instynkt i to co wytrenowane. Taktykę zna na pamięć. Ale bywa też, że „odbija mu” i robi coś zupełnie innego – na przykład rusza z 500 metrów do mety i potem nie ma czym finiszować. Właśnie dlatego doświadczenie jest tak ważne.
Michał był w Kenii i opisuje to z entuzjazmem: jedzenie organiczne, powietrze czyste, wysokość 2400 metrów, zawodnicy trenujący dwa razy dziennie od szóstej rano. Kenijczycy wiedzą, że bieganie to jedyna droga na lepsze życie – i biegną z tym przekonaniem każdego dnia. Michał przyznaje, że sam nie zamieszkałby tam na stałe – ale rozumie, dlaczego ta praca przynosi efekty.
Michał mówił to wprost i bez ogródek. Marcinowi Lewandowskiemu kibia na co dzień. Ale na starcie – to jego rywal. Nieważne czy to jest rodak czy obcokrajowiec – wszyscy są po to, żeby wygrać. I właśnie ta postawa jest jedną z przyczyn jego sukcesów.