Pobiegł 2:13 w maratonie, był czwarty na mistrzostwach Polski – i kilka tygodni później coś się stało z biodrem. Nieznana kontuzja, dwa diagnozowania, operacja i pytanie: czy jeszcze wrócę? W tym odcinku rozmawiałem z Jakubem Nowakiem, wybitnym polskim maratończykiem i prezesem fundacji Action Live o tym jak finansuje się sport zawodowy w Polsce, dlaczego polscy zawodnicy są niedoceniani przez własnych organizatorów i co mu daje prowadzenie fundacji w czasie, gdy nie może biegać.
Gościem tego odcinka był Jakub Nowak – zawodowy maratończyk, czwarty zawodnik ostatnich mistrzostw Polski w maratonie z wynikiem 2:13, prezes fundacji Action Live i człowiek, który od kilku miesięcy walczy z tajemniczą kontuzją biodra. Jakub jest jednym z tych polskich zawodników, którzy od lat udowadniają, że można biegać na poziomie europejskim bez pełnego wsparcia finansowego.
Przygotowania do sezonu 2020 wyglądały świetnie. Jakub trenował w Stanach Zjednoczonych, forma rosła, plany były ambitne – minimum olimpijskie do Tokio, starty na Diamond League, kolejne maratony. Potem coś się stało z biodrem. Pierwsze badania nic nie pokazały. Drugie i trzecie też nie. W literaturze medycznej, jak mówił Jakub, znaleziono tylko jeden podobny przypadek. Trwają kolejne konsultacje.
Jakub mówił wprost: w Polsce nie ma profesjonalnych biegaczy. Są pół-profesjonaliści. Bez wsparcia zewnętrznego – sponsorów, partnerów, wojska – trudno skupić się wyłącznie na treningach. Sam łączy sport z prowadzeniem fundacji. Podkreślał, że wartość marketingowa zawodnika jest realna – i właśnie na tym powinna opierać się współpraca ze sponsorami, nie na zasadzie „zrobiłem 2:13, więc należy mi się pieniądze”.
To temat, który wraca w wielu rozmowach z polskimi biegaczami. Jakub powiedział to wprost: za granicą jest zapraszany, dostaje hotel, jest szanowany. W Polsce musi sam płacić i nikt go nie pyta o obecność. Uważa, że wraz ze wzrostem popularności lekkoatletyki i sukcesami Polaków ta sytuacja powinna się zmieniać – ale na razie zmienia się zbyt wolno.
Jakub wyjaśnił, skąd biorą się wysokie opłaty startowe w dużych biegach miejskich. To nie tylko koszulka i medal – to zamknięcie ulic, zabezpieczenie medyczne, wolontariusze, infrastruktura, transmisja. I system, w którym brak wsparcia samorządów oznacza wyższe opłaty dla uczestników.
Jakub prowadzi fundację Action Live, która łączy sport z działaniami społecznymi. Jej flagowy projekt to bieg charytatywny na Stadionie PGE Narodowym zachęcający do oddawania krwi i szpiku. Organizatorzy są dumni, że impreza przyczyniła się do realnego wzrostu liczby dawców. Jakub mówił, że praca w fundacji daje mu sens w czasie, gdy nie może biegać.