Adam Nowicki pobiegł maraton w Holandii w czasie 2:11 i o kilka sekund nie zdążył ze standardem olimpijskim do Tokio. O kilka sekund. W tym odcinku – nagranym tydzień po tym starcie – Adam opowiedział mi dlaczego wybrał Holandię zamiast Polski, jak wyglądały przygotowania i co czuł gdy na mecie zorientował się jak blisko był celu. To rozmowa z żołnierzem i maratończykiem, który naprawdę dopiero zaczyna.
Gościem tego odcinka był Adam Nowicki – maratończyk i żołnierz, który tydzień wcześniej pobiegł maraton w Holandii w czasie 2:11. Od lat należy do grona najlepszych polskich maratończyków, a start w Holandii był kolejnym krokiem w walce o standard olimpijski do Tokio.
Adam wyjaśnił wybór startu za granicą bardzo konkretnie: na mistrzostwach Polski trudno liczyć na tempo umożliwiające bieganie na poziomie 2:10 czy 2:11. Tabele potwierdzają – wyniki polskich mistrzostw w maratonie rzadko zbliżają się do poziomów olimpijskich standardów. Zagraniczna impreza z dobrym pacerem daje zupełnie inne warunki do ataku na minimum.
Adam pobiegł 2:11 – a do standardu olimpijskiego zabrakło mu kilku sekund. Jak mówił w trakcie rozmowy, chodziło o naprawdę niewiele, bo Arek Gardzielewski przebiegł 2:31, a on 2:21 – różnica w maratonie to praktycznie nic. Wszystko było do ostatniej chwili niewyjaśnione i właśnie ta niepewność jest jedną z najbardziej angażujących cech maratonu.
Adam opowiedział o strukturze przygotowań – długich obozach, pracy w grupie z Marcinem Sadowskim i o roli zaufania do planu treningowego. Przygotowania do każdego maratonu to kilkumiesięczny projekt, który wymaga nie tylko formy fizycznej, ale też precyzyjnego zarządzania obciążeniami, dietą i regeneracją.
Adam jest żołnierzem zawodowym i mówi, że służba daje mu komfort finansowy, który pozwala skupić się na sporcie bez presji wynikowej związanej z zarobkowaniem. Jednocześnie grafik służby bywa wymagający i trzeba umiejętnie godzić obowiązki wojskowe z treningami. Jak sam mówi – to naprawdę dopiero początek i najlepsze wyniki są jeszcze przed nim.